Słabszy złoty budzi nadzieje na zyski

Kamil Zatoński, Anna Borys
opublikowano: 2006-03-27 00:00

Groclin, Mondi i Dębica to spółki, które w ubiegłym roku najbardziej ucierpiały na silnie umacniającym się złotym. Spadek średniego kursu EUR/PLN o 11 proc. w stosunku do 2004 r. walnie przyczynił się do przyhamowania wzrostu sprzedaży. Przełożył się również na pogorszenie wskaźników rentowności.

Niechlubny ranking układa się zresztą dokładnie zgodnie z udziałem eksportu w przychodach. Grodziska spółka realizuje w walutach 95 proc. sprzedaży, a giełdowi producenci papieru i opon wysyłają za granicę 70 proc. wyrobów.

Obserwowane ostatnio wyhamowanie aprecjacji krajowej waluty pozwala eksporterom złapać oddech, ale wciąż dość płytki. Jednak każdy, nawet chwilowy, wzrost kursu euro do złotego rozbudza nadzieje nie tylko władz spółek, ale także inwestorów wietrzących szansę poprawy stanu wielu firm. „Dźwignia walutowa” jest bowiem w wielu przypadkach niebagatelna: dla Ciechu zmiana kursu euro o 1 proc. oznacza zmianę wyniku finansowego aż o blisko 3 mln zł. Dla Grajewa spadek notowań EUR/PLN o 1 grosz oznacza pożegnanie się z 0,5 mln zł zysku.

Nie dziwi więc, że od kilku tygodni w obliczu słabowitego złotego akcje wielu eksporterów cieszą się sporą popularnością. Od dna odbiły się notowania m.in. Dębicy (+3,7 proc. od początku roku), Mondi (+31 proc., choć tu na pierwszym planie pozostaje oczekiwanie ekstradywidendy), w górę ruszył też kurs Barlinka (+26 proc.). Mimo wszystko czerwoną latarnią pozostaje Groclin, z wciąż ujemną stopą zwrotu (-7 proc.).

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że w kończącym się kwartale średni kurs EUR/PLN (3,82 zł) jest nadal aż o 0,20 zł niższy od średniego kursu w 2005 r. Sytuacja na rynku walu- towym, z punktu widzenia naszych eksporterów, nie poprawiła się na- wet w stosunku do ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku: tu różnica średnich notowań euro wynosi 0,09 zł. Umacnianie się rodzimej waluty zo- stał co prawda wyhamowane, ale za wcześnie, by ogłaszać nadejście zdecydowanie lepszych warunków dla inwestorów.

Jest jednak i druga strona medalu: tłumaczenia, że wyłącznie silny złoty dobija eksporterów, będących od dłuższego czasu lokomotywą polskiej gospodarki, wydaje się zbytnim uproszczeniem. Generalne pogorszenie ich wyników to w niemałym stopniu także skutek drożejących surowców (np. drewno dla Mondi, aluminium dla Kęt, ropa i wyroby ropopochodne dla wielu innych, a tu silniejszy złoty częściowo łagodzi przecież wzrost cen na rynkach towarowych). Są też specyficzne dla każdej spółki inne czynniki, np. w przypadku Groclinu spadek zamówień i cen wyrobów czy ogólnie słabsza koniunktura w branży.

W Dworach przyczyną korekty (aż trzykrotnej!) prognoz było również zawiązanie rezerw i odpis aktualizujący wartość likwidowanego wydziału produkcyjnego. Dlatego powtarzany często argument o szkodliwości złotego dla wyników spółek jest co prawda słuszny, ale nie powinien przesłaniać innych okoliczności wpływających na wyniki.