Słabszy złoty drenuje zyski

Kamil Zatoński
opublikowano: 18-05-2009, 07:06

Nawet eksporterzy nieuwikłani w toksyczne opcje nie cieszą się z osłabienia krajowej waluty

Gwałtowne osłabienie krajowej waluty obniżyło zyski giełdowych spółek o setki milionów złotych. Przypadków, w których deprecjacja złotego pozytywnie przełożyła się na wyniki, jest jak na lekarstwo.

Dokładny bilans jest trudny do oszacowania, bo spółki różnie ujmują skutki wyceny walutowych instrumentów pochodnych. Jeśli robią to tak jak Hydrobudowa Polska i PBG, tj. ujmują rezultaty zamkniętych transakcji i wycenę otwartych pozycji w derywatach w części operacyjnej wyniku (a nie w kosztach finansowych, jak inne firmy), to konsekwencji zmian na rynku walutowym czytelnicy raportów nie będą w stanie zidentyfikować. Część spółek (np. z grupy Polimeksu) wdrożyła rachunkowość zabezpieczeń, dlatego zmiana wartości opcji czy forwardów trafia do bilansu (obniża kapitały własne), a nie rachunku zysków i strat. W innych przypadkach koszty finansowe są jednak tak wysokie, że konsumują znaczną część lub nawet całość wyniku operacyjnego. W rezultacie spółki notują bądź skromne zyski netto (jak Ergis), bądź straty (ATM, PKM Duda czy Indykpol).

Największą wyrwę w zyskach wciąż powodują feralne opcje walutowe i inne instrumenty pochodne. Konsekwencje ich ujemnej wyceny nie są wcale mniej dotkliwe niż na koniec 2008 r. Nie budzą już jednak takich emocji, jak kilka miesięcy temu. Powód? Z jednej strony, inwestorzy już się oswoili z opcyjnym czynnikiem ryzyka i uwzględnili go w cenach akcji, z drugiej — spółki starają się tego nie eksponować. W większości przypadków straty mają zresztą charakter wyłącznie księgowy i — tak przynajmniej zapewniają menedżerowie spółek — wypływ gotówki na ich rozliczenie pokrywany jest przez zwiększone wpływy z eksportu.

Gotówkę wysysają natomiast najbardziej powszechne, choć jednocześnie w skali poszczególnych spółek niezbyt dotkliwe, zrealizowane ujemne różnice kursowe. Ich pojawienie się to konsekwencja gwałtownych wahań, z jakimi mamy do czynienia na rynku walutowym. Lista spółek, których zysk z tego powodu stopniał, jest bardzo długa i obejmuje duże podmioty (PBG i Asseco Poland), średnie (Multimedia Polska i Hydrobudowa Polska), a także mniejsze (Śnieżka). Ci, którym różnice kursowe podreperowały zyski, to np. ES-System i Mediatel.

Wiele firm — Lotos, Ergis, Makarony Polskie — ucierpiało z kolei z powodu rewaluacji zadłużenia denominowanego w walutach obcych. Czwarty "złoty cios" to wzrost kosztów nabywanych towarów i usług. Tym czynnikiem słabsze wyniki tłumaczyli przede wszystkim dystrybutorzy odzieży (wyższe stawki najmu w centrach handlowych, większe koszty importowanej z Azji odzieży), ale także PGNiG (droższy gaz z importu), Cyfrowy Polsat i Multimedia Polska (płacą więcej za licencje programowe), a nawet Agora, która zakupy papieru rozlicza w euro.

Wpływ osłabienia złotego na osiągnięcia firm ma też bardziej pośredni charakter. Spadek wartości krajowej waluty do franka szwajcarskiego spowodował zaostrzenie polityki kredytowej przez banki. Mniejszy strumień gotówki na cele mieszkaniowe wstrzymał wiele inwestycji deweloperskich — np. Dom Development nie rusza z żadnym projektem, a to uderzyło także w firmy wykonawcze. Deweloper na kolejne trzy miesiące zawiesił roboty na jednym z osiedli we Wrocławiu, które budować ma Erbud. Z kolei zwłoka z rozpoczęciem prac na trzech inwestycjach Ganta mocno uszczupliła przychody Budopolu Wrocław.

Niewielkim pocieszeniem jest natomiast to, że eksporterzy (tacy jak Zelmer, Grajewo, Mondi czy ES-System) dzięki deprecjacji rodzimej waluty odnotowali poprawę rentowności sprzedaży zagranicznej. Wielkość tej sprzedaży — także w przeliczeniu na złote — drastycznie jednak spadła w wy- niku zmniejszenia zamówień na wyroby firm. W ES-System spadek ten sięgnął 21 proc., a w Zelmerze aż 33 proc.

Okiem EKSPERTA

Marek Rogalski, analityk DM BOŚ

Do końca II kw. należy się liczyć z dalszym osłabieniem złotego, związanym z obawami o skalę deficytu budżetowego i zaplanowaną na lipiec nowelizacją planu finansowego państwa. Na dodatek wydaje się, że koniunktura na rynkach finansowych już się przegrzała, więc bardziej prawdopodobna jest dalsza deprecjacja krajowej waluty. Kurs euro na koniec czerwca wzrośnie nawet do 4,70 zł.

W drugim półroczu spodziewam się jednak powrotu do trendu wzrostowego, m.in. dzięki temu, że nasza gospodarka będzie się pozytywnie wyróżniać na tle regionu. Na koniec roku typuję kurs euro na poziomie około 4 zł lub nawet niżej. Jednocześnie stopniowo powinna zanikać zmienność na rynku walutowym. Takie wahania jak jesienią i zimą (kiedy złoty tracił lub zyskiwał w jeden dzień po kilkanaście groszy) nie powinny się już powtórzyć.

Kierowanie firmą w czasie kryzysu nie musi być trudne. Przeczytaj rady ekspertów. Zobacz, jak w trudnych chwilach radzą sobie inni. Szukaj rad, inspiracji i prostych rozwiązań w „Pulsie Biznesu" i na stronie kryzysk.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane