Rosnące prawdopodobieństwo „government shutdown” zniechęciło w poniedziałek amerykańskich inwestorów do podejmowania ryzyka. Podobnie jak podczas trzech ostatnich sesji, co było widać po prawie 20 proc. wzroście w tym czasie tzw. indeksu strachu. Na kilka godzin przed możliwym wstrzymaniem działalności przez część federalnych instytucji publicznych najbezpieczniejsza była gotówka, dlatego spadki cen objęły w poniedziałek tak szeroką grupę aktywów. Staniały złoto i ropa, osłabł dolar. Obligacje skarbowe także nie zostały „bezpieczną przystanią” zwłaszcza, że zbliża się kolejny kryzys polityczny, tym razem dotyczący limitu zadłużenia USA.
Na zamknięciu spadała wartość indeksów wszystkich 10 głównych segmentów S&P500. Mocniej niż rynek traciły segmenty dóbr codziennego użytku (-1,2 proc.), energii (-0,8 proc.) i finansowy (-0,7 proc.). Najmniejsza przecena miała miejsce w segmentach materiałowym (-0,4 proc.), ochrony zdrowia (-0,2 proc.) i użyteczności publicznej (-0,1 proc.). Na zamknięciu taniały akcje ponad 70 proc. spółek z S&P500 i 65 proc. z Nasdaq 100. Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones staniało 28. Jako jedyne drożały akcje gigantów IT: Microsoftu i Cisco Systems. Najmocniej rynek przecenił akcje Procter & Gamble, United Technologies i Nike.