Kredyt Bank płaci rachunki za zmianę strategii. Pekao podkręca moce sprzedażowe
Pierwszy bank ma już fundamenty. Drugi — stan surowy. Nad wykończeniem czuwa nowy gospodarz.
Kredyt Bank pokazał rekordowy wynik za I kwartał — 134 mln zł (+125,9 proc. r/r), z czego 51 mln zł uzyskał dzięki sprzedaży portfela kredytów konsumenckich. Wprawdzie bez tego jednorazowego zdarzenia zysk i tak był o 22 mln zł wyższy niż przed rokiem (+36 proc.), ale inne wskaźniki są znacznie słabsze.
— Przychody z opłat i prowizji są rozczarowujące — przyznaje Maciej Bardan, prezes Kredyt Banku.
Dynamika dochodów z tej linii biznesowej rok do roku jest zerowa, a w ujęciu kwartalnym mamy ponad 10-procentowy spadek. Przyczyny są dwie: bardzo słaba sprzedaż kredytów hipotecznych — Kredyt Bank pożyczył na cele mieszkaniowe 136 mln zł, czyli tyle co w 2010 r. sprzedawał miesięcznie. Po drugie: siadła sprzedaż kredytów konsumenckich, co było konsekwencją realizacji strategii zakładającej koncentrację na kredytowaniu tylko własnych klientów.
— Ograniczenie działalności w kredytach konsumenckich kosztowało nas 40 mln zł przychodów. 10 mln zł ubyło wskutek decyzji o wycofaniu się z kredytowania dużych korporacji — mówi Maciej Bardan.
Widać fundamenty
Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego, mówi, że Kredyt Bank jest na etapie budowy od podstaw.
— Już położył fundamenty, ale do zakończenia budowli jeszcze daleko i pracy jest bardzo dużo. Bank ma już fabrykę kredytów hipotecznych, jednak na razie skoncentrował się na szkoleniu sprzedawców, a nie samej sprzedaży, która w I kwartale była słaba. Podwaliny położone pod biznes dobrze wróżą na przyszłość, z tym że szybkiej poprawy wyników nie należy się spodziewać. Sprzedaż ruszy, jednak wzrosną też koszty, ponieważ bank zaplanował większe wydatki na IT oraz marketing — mówi Andrzej Powierża.
Kredyt Bank podpisał już umowę na dostawę nowego systemu IT, który zacznie być wdrażany pod koniec tego roku. Jeszcze w maju wystartuje natomiast z kampanią reklamową nowych produktów dla klientów detalicznych.
Idealny sprzedawca
Jeśli Kredyt Bank położył fundamenty, to Pekao ma już dom w stanie surowym.
— Wszytko niby jest poukładane, ale potrzebne jest jeszcze wykończenie — mówi Andrzej Powierża.
Bank musi popracować nad sprzedażą. Rozkręca się w kredytach hipotecznych (w stosunku do ubiegłego roku sprzedaż wzrosła o 109 proc.), idealnie jednak nie jest. Nie tylko dlatego, że baza z 2010 r. była niska.
— Bank sam przyznaje, że chce pokusić się o coś, co jest bardzo trudnym zadaniem: więcej sprzedawać, nie luzując wymogów i nie schodząc z ceną. Aby osiągnąć ten cel, sprzedaż musi być perfekcyjna — mówi Andrzej Powierża.
Na razie jest tylko dobra. I kwartał na rynku hipotek był słabszy ze względu na niską sprzedaż w styczniu i lutym, więc nie jest to najlepszy okres do porównań, ale 17 proc. udziałów w nowej sprzedaży kredytów złotowych, którymi chwali się bank, to jest ledwie udział Pekao w sektorze.
Luigi Lovaglio, nowy szef banku, który konferencję wynikową prowadził w języku polskim, zapowiedział, że Pekao nie będzie brać udziału w szaleńczej wojnie cenowej na rynku hipotecznym. Mimo to, do końca roku chce zwiększyć w nim udziały z 18,2 do 20 proc.
Zysk Pekao w I kwartale wyniósł 646 mln zł i był o 7,6 proc. wyższy niż przed rokiem.