Można powiedzieć, że wczoraj w USA inwestorzy w trakcie sesji pokazali, że cierpią na lęk wysokości. Indeksy wzrosły już tak wysoko, że postanowili częściowo zrealizować zyski. W sferze makro rynek dostał jedną dobrą i jedną złą informację. Dobrą było to, że indeks zaufania konsumenta w kwietniu wykonał największy jednomiesięczny wzrost od czasu zakończenia pierwszej Wojny w Zatoce w 1991 roku. Złą informacją było zaś to, że indeks kosztów zatrudnienia (ECI) wzrósł w pierwszym kwartale i był to kwartalny wzrost największy od 1990 roku. To ograniczy zyski spółek.
Wczoraj jednak podawały nadal dobre wyniki. Byki wzięły sobie do serca fakt, że nie byłoby dobrze, gdyby indeksy cofnęły się spod oporów technicznych - końcówka sesji była pozytywna, ale opory nie zostały jednak pokonane, co nie daje sygnału do dalszego wzrostu (ale nie ma też sygnału sprzedaży).
Inwestorzy w Eurolandzie przed sesją w USA nadal kupowali akcje, chociaż euforii nie było widać. Niezdecydowanie rynków w USA wywołało jednak korektę, a opory techniczne pozostały nienaruszone. Dzisiaj obóz byków dostanie kolejną szansę na ich przełamanie. Sesja powinna zacząć się od lekkiego wzrostu.
Po raz pierwszy od długiego czasu rynki będą miały okazję poznać poglądy A. Greenspana na temat gospodarki amerykańskiej. O 16.00 przemówi w Kongresie USA. Nie oczekiwałbym zbyt wiele po tym wstąpieniu, ale inwestorzy będą na nie czekali, bo przecież nigdy nie wiadomo, jak zareaguje na nie rynek amerykański. Będą również raporty kwartalne spółek (AstraZeneca, Cirrus Logic, Deutsche Bank, GlaxoSmithKline, Goodyear i Schering). Rynek dostanie sporo danych makro, ale przede wszystkim z Eurolandu, a wiadomo, że w krótkim okresie, nie to się liczy dla inwestorów na świecie. Około 9.00 dowiemy się jakie było bezrobocie we Francji w marcu (prognoza 9,2 proc.) oraz indeks nastroju konsumentów (prognoza: minus 28,4 pkt.). O 12.00 dotrze na rynek cała fala danych. Będą to kwietniowe indeksy ze strefy euro: klimatu biznesu (prognoza minus 0,5 pkt.), nastroju biznesu (minus 11,4 pkt.), nastroju konsumentów (minus 19,5 pkt.) i nastroju w gospodarce (98,1 pkt.). Oczekiwana jest poprawa w stosunku do poprzedniego miesiąca. Wreszcie o 16.00 dostaniemy indeks określający aktywność gospodarki w rejonie Chicago (prognoza: 48,5 pkt.). Ten ostatni raport w połączeniu z wystąpieniem A. Greenspana ustali kierunek ruchu indeksów na świecie.
Jeśli chodzi o nasz rynek to wczoraj początek sesji był pozytywny, ale potem było już bardzo słabo. Fatalnie zachowywał się sektor bankowy. Gdyby nie TPSA i PKN to byłoby jeszcze gorzej. Trudno wytłumaczyć aż tak złe zachowanie rynku. Nie dziwiłoby gdyby był nieco słabszy od giełd światowych przed długim weekendem i w okresie oczekiwania na wyniki spółek. Ale był znacznie słabszy. Podejrzewam, że są trzy powody tej niemocy. Pierwszy to oczekiwanie na słabe wyniki banków. Drugi to zaniepokojenie, że referendum akcesyjne nie przyniesie odpowiedniej frekwencji. Zeznania premiera nie zmieniły sytuacji politycznej. Nie widzę możliwości, żeby w tej sytuacji złożył dymisję przed referendum i w związku z tym można mieć poważne obawy, jeśli chodzi o frekwencję. Można tylko zazdrościć węgierskiemu rynkowi. Realizacja zysków po referendum skończyła się bardzo szybko i BUX rozpoczął marsz w górę. To powinno dać do myślenia zarządzającym naszych funduszy.
I wreszcie trzeci powód – inwestorzy często wyprzedają akcje nie w ostatnim dniu przed długim weekendem, ale dzień wcześniej. Gdyby ten ostatni powód był głównym to dzisiaj, w drugiej połowie sesji, powinniśmy już mieć wzrosty, bo ci, którzy chcieli sprzedać już by to zrobili.
Dzisiaj aktywność powinna być już bardzo ograniczona i pozostaje czekać, czy wypełni się ten optymistyczny scenariusz. Jeśli tak nie będzie to można spodziewać się dalszych spadków indeksów po weekendzie.
