Śląsk, jakiego nie znamy

Samorządowcy podpowiadają rządowi, co powinno się znaleźć w programie reindustrializacji regionu

Projekt Programu dla Śląska, który Ministerstwo Rozwoju przedstawiło pod koniec lipca 2017 r., jest elementem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

BEZ WĘGLA I STALI:
Zobacz więcej

BEZ WĘGLA I STALI:

Program rewitalizacji i reindustrializacji regionu powinien się przyczynić do wykorzystania potencjału Śląska przy nowych przedsięwzięciach przemysłowych — uważa Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego. Bloomberg

Jego celem ma być wzmocnienie gospodarcze regionu. Ministerstwo na razie jednak dokumentu nie udostępniło, bo chce przedstawić dopiero ostateczny kształt, który najprawdopodobniej będzie gotowy jesienią. Nie wszystkie zainteresowane samorządy znają więc tę propozycję.

— Program, który przygotowujemy, nie ma być listą życzeń, nie ma być programem, który będzie pięknie wyglądał na półce, ale ma być programem faktycznie realizowanym. Zawiera przedsięwzięcia, które już zostały rozpoczęte przez nasz rząd, albo te, które w najbliższym czasie będą się działy — poinformował Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju, przedstawiając program podczas obrad Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego (WRDS) przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego.

Zdaniem członków Rady projekt programu nie zawiera jednak ważnych rozwiązań, które wcześniej zgłaszali samorządowcy.

Ale to już było

Program dla regionu, nazwany Śląsk 2.0, przygotował także poprzedni rząd — Ewy Kopacz. Jego odbiór przez samorządowców był podobny. — Obecny projekt bardzo dobrze prezentuje diagnozę sytuacji Śląska, ale jego elementy związane ze zmianą obecnego stanu i inwestycjami w tym zakresie są po prostu listą projektów, które już się toczą lub będą się toczyć. Pod tym względem program jest na razie zbliżony do ówczesnego Śląska 2.0 — uważa prof. Tomasz Pietrzykowski, prorektor Uniwersytetu Śląskiego (UŚ) i były wojewoda śląski, członek zespołu problemowego WRDS.

We wrześniu 2016 r. WRDS ogłosiła „Porozumienie na rzecz zintegrowanej polityki rozwoju województwa śląskiego”. Dokument przygotowano w związku z powstającą wtedy rządową Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Rada przedstawiła propozycje dotyczące rewitalizacji i reindustrializacji regionu, które w dłuższym czasie miałyby się przyczynić do wykorzystania potencjału Śląska przy nowych przedsięwzięciach przemysłowych.

— Śląsk jest tradycyjnie oparty na przemyśle i najrozsądniejszym posunięciem jest stworzenie warunków do przemyślanej przebudowy tego przemysłu w kierunku bardziej nowoczesnych technologii i gałęzi gospodarki, takich jak elektromobilność. Śląsk obfituje w specjalistów właśnie w dziedzinach przemysłowych. Trudno ich na masową skalę zagospodarować w zupełnie inny sposób, a są potężnym aktywem regionu. Dlatego w „Programie dla Śląska” należałoby postawić bardziej na badania, rozwój i wdrażanie nowoczesnych technologii przemysłowych — mówi Tomasz Pietrzykowski.

W „Porozumieniu” mowa m.in. o Bezemisyjnej Synergii Węglowo-Jądrowej i budowie bezzałogowej platformy stratosferycznej, która mogłaby wykonywać zadania realizowane dziś przez satelity. Tomasz Pietrzykowski, tłumaczy, że to jedynie propozycje, a nie przedsięwzięcia, które byłyby remedium na problemy regionu.

— W Programie dla Śląska brakuje też propozycji infrastrukturalnych, wykraczających poza przygotowane od dawna i oczekujące w kolejce odcinki dróg — zaznacza profesor UŚ. Jerzy Kwieciński podczas obrad WRDS podkreślał, że do programu będą włączane planowane lub uruchamiane zadania i podkreślił, że ma być wypracowana kontynuacja tego przedsięwzięcia na czas po 2020 r.

Pieniądze na rozwój

Jak podała TVP3 Katowice, Program dla Śląska ma pochłonąć 17 mld zł, ale de facto są to pieniądze na inwestycje już realizowane lub zakwalifikowane do realizacji w ramach tego przedsięwzięcia. Nie ma jeszcze konkretów dotyczących finansowania ewentualnych przedsięwzięć rozwojowych. Tomasz Pietrzykowski mówi, że jest to w gestii władz centralnych, ale pojawił się pomysł stworzenia regionalnej instytucji finansowej, która wspierałaby takie działania, których sfinansowanie wyłącznie z pieniędzy prywatnych lub lokalnych nie jest możliwe.

— Mogłyby dotyczyć chociażby rewitalizacji poprzemysłowych terenów typu brownfield. Na Śląsku takich zdegradowanych przestrzeni jest bardzo wiele, a ich racjonalne wykorzystanie jest bardzo kosztowne. Samorządy nie mają wystarczających pieniędzy na przywrócenie tym terenom ich gospodarczej wartości i uczynienie ich atrakcyjnymi inwestycyjnie — zauważa Tomasz Pietrzykowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Śląsk, jakiego nie znamy