
ING Bank, największy udziałowiec ING Banku Śląskiego (ING BSK), zapowiedział zwolnienia 5,8 tys. pracowników w Belgii i Holandii. To część planu oszczędnościowego, który ma przynieść 900 mln EUR rocznie. Kolejnym krokiem ma być wyjście z wybranych rynków — na pewno z Turcji, a być może także z Francji i Włoch. Władze grupy ani myślą o opuszczeniu Polski, gdzie biznes ma się nieźle, co potwierdzają wzrost kursu banku (30 proc. od początku roku) i analitycy. Ci ostatni wątpią jednak, by Śląski utrzymał w długim terminie obecne tempo wzrostu notowań i wyników.
Na tle konkurencji
ING BSK na tle branżowej konkurencji wyróżnia się najwyższymwskaźnikiem zwrotu z kapitału własnego (ROE), co znajduje odzwierciedlenie w relatywnie wysokiej wycenie — wskaźnik cena do wartości księgowej (C/WK) również jest wyraźnie najwyższy w sektorze. W pierwszym półroczu bank zarobił na czysto 666 mln zł, o 10 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
— Jeżeli nie dojdzie do większego wstrząsu w gospodarce, a na to się nie zanosi, to wyniki w krótkim okresie powinny zostać utrzymane. W dłuższej perspektywie bank stanie się jednak na tyle duży, że dalszy wzrost będzie trudny — mówi Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ. Zdaniem Macieja Marcinowskiego, analityka Trigon DM, ING BSK imponuje tempem akcji kredytowej. W latach 2013-14 i 2014-15 wzrost wartości udzielonych kredytów wyniósł — odpowiednio — 18 i 20 proc.
— W kolejnych latach obserwowana obecnie wysoka dynamika akcji kredytowej na pewno wyhamuje. Utrzymanie dwucyfrowego wzrostu w dłuższej perspektywie jest trudne. Ciągle jeszcze jest jednak miejsce na zwyżkę. W przyszłym roku oczekujemy wzrostu wartości udzielonych kredytów o 8-10 proc. — mówi Maciej Marcinowski.
Mocne strony
Michał Sobolewski podkreśla, że siłą banku jest solidna baza depozytowa. — Od początku działalności strategia banku opierała się w dużej mierze na depozytach. Gdy w 2007 r. wybuchł kryzys finansowy, banki były zmuszone do tego, aby bardziej agresywnie ich poszukiwać. ING nie musiał, bo zgromadził wcześniej zapas płynności — mówi Michał Sobolewski. Na koniec czerwca 2016 r. wskaźnik kredytów do depozytów wyniósł w Śląskim niespełna 80 proc., wobec średniej rynkowej na poziomie 100 proc.
— To przewaga konkurencyjna, która daje ING BSK szybszy wzrost kredytów niż w sektorze — mówi Michał Sobolewski. Zdaniem Macieja Marcinowskiego, ING wyróżnia też bardzo dobra płynność bilansu. Pierwsze półrocze tego roku zakończyło się nadwyżką bilansową w wysokości 10,8 mld zł. Analityk Trigon DM zwraca także uwagę na dużą bazę klientów detalicznych. W pierwszym półroczu tego roku było ich ponad 4,1 mln. W ujęciu r/r oznaczało to napływ 266 tys. nowych klientów. W tym samym czasie bank zwiększył akcję kredytową w tej grupie o 20 proc., do 29,4 mld zł.
— Bank ostatnio stara się bardziej rosnąć w części konsumenckiej. Przez wiele lat podchodził ostrożniej do tego segmentu, a to oznacza, że teraz łatwiej mu o wzrost. Nie oczekiwałbym jednak, że segment ten będzie dla niego kluczowy — mówi ekspert. Kolejnym asem w rękawie ING BSK jest, zdaniem Macieja Marcinowskiego, portfel obligacji o wysokiej rentowności, zasilający aktywa banku. Śląski nie ma też problemu kredytów frankowych — udział w portfelu nie przekracza 2 proc.
— ING BSK jest w bardzo komfortowej sytuacji w porównaniu z konkurencją. Ryzyko pojawienia się skarbu państwa w akcjonariacie ING jest niewielkie, a nawet najgorszy scenariusz rozwiązania problemu kredytów frankowych nie jest w stanie poważnie zagrozić bankowi. Co więcej, jeżeli jakieś działania zostaną podjęte, to bardziej dotkną konkurencję. To zaś może poprawić sytuację Śląskiego na rynku — mówi Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku.
Neutralne rekomendacje
Większość z wydanych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy rekomendacji dla akcji ING BSK to „trzymaj” lub „neutralnie”. Analitycy nie dostrzegają więc potencjału do rychłej zwyżki notowań, ale też nie uważają, by było ryzyko spadku kursu. Maciej Marcinowski, który radzi trzymać akcje, oczekuje stabilizacji w przedziale 140- -150 zł. Neutralnie do potencjału akcji podchodzi także Kamil Stolarski.
— Ze względu na brak problemu z kredytami frankowymi ING BSK stanowił dla inwestorów ekspozycję na sektor bankowy o mniejszym ryzyku politycznym. Pewnie to jedna z przyczyn wzrostu notowań w ostatnim czasie. To, czy kurs ING w dalszym ciągu będzie silniejszy od rynku, zależy od tego, czy i które ryzyka polityczne się zmaterializują — mówi analityk Haitong Banku. Specjalista nie zakłada także, by bank przyciągnął inwestorów wysoką dywidendą.
— Nierealne jest jednoczesne utrzymanie dywidend i akcji kredytowej na dotychczasowym poziomie. Moim zdaniem, bank postawi na kredyty. Tym samym raczej nieuniknione będzie zmniejszenie stopy dywidendy w najbliższych latach — mówi ekspert.


