Śląskie miasta stawiają na małe PPP

ANP
opublikowano: 2012-05-25 11:57

Żory chcą pozyskać partnera do budowy gimnazjonu, a Siemianowice Śląskie — do mieszkań komunalnych.

To nie będą duże zlecenia w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), ale włodarze miast z województwa śląskiego są pewni sukcesu. Nietypowy pomysł na zastosowanie PPP mają Żory, które kilka lat temu miały najwyższy wskaźnik bezrobocia w Polsce, a dziś szczycą się największym przyrostem naturalnym (w mieście mieszka 60 tys. osób, ale w promieniu 15 km aż 300 tys.).
– Przełamaliśmy złą passę, a w ostatnim czasie zainwestowaliśmy 250 mln zł w infrastrukturę. To jednak przełożyło się na spore zadłużenie, a obiecaliśmy mieszkańcom, że będziemy rozwijać sferę edukacji, kultury i sportu – mówi Waldemar Socha, prezydent miasta Żory.

Sportowe Żory
Władze miasta wpadły na pomysł budowy w PPP Centrum Aktywności Sportowej Gimnazjon.
–  Kończymy analizy ekonomiczne i prawne, które pokazują, że jest sens realizacji inwestycji w PPP. Projekt ma szansę zarabiać na siebie, tym bardziej że jest moda na zdrowy styl życia, a w mieście brakuje obiektu, który to zapewni – mówi Waldemar Socha.
W czterokondygnacyjnym obiekcie na powierzchni 2,7 tys. mkw.  Znajdą się sale taneczne, sale do ćwiczeń oraz pomieszczenie z widownią, w którym będą organizowane turnieje. Koszt inwestycji to 16 mln zł.
– Jesteśmy przekonani, że centrum będzie cieszyło się popularnością. Chcemy mieć atrakcyjną ofertę, by przyciągnąć nowych mieszkańców – mówi prezydent Żor.
Wynagrodzeniem partnera prywatnego będą pożytki z obiektu lub opłata za dostępność płacona przez miasto. Żory mają ponadto do zaoferowania sąsiedni teren, który inwestor może przeznaczyć pod budowę obiektu handlowo-usługowego z parkingiem.
Na razie na półkę trafił inny projekt, który miasto chciało zrealizować w PPP. Chodzi o kompleks muzealny Yatenga. Inwestycja poczeka na lepsze czasy i może powstanie dzięki dotacjom unijnym.

Mieszkaniowe Siemianowice
Inny pomysł na zastosowanie PPP mają oddalone od Żor o ponad 60 km Siemianowice Śląskie. Potrzebą numer jeden liczącego 70 tys. osób miasta, które ma w kraju najwyższą gęstość zaludnienia, są mieszkania komunalne.
– Takie lokale przynoszą dochód i mogą się zamknąć finansowo. Mamy projekt i lada moment będziemy go wprowadzać w życie – mówi Dariusz Bochenek, zastępca prezydenta Siemianowic Śląskich.
Jego zdaniem, inwestycja, na którą miasta nie stać, opłaci się partnerowi prywatnemu.
– Docelowo potrzebujemy ponad 1,3 tys. lokali. Obliczyliśmy, że finansując projekt z budżetu realizacja zajęłaby nam 25 lat – mówi Dariusz Bochenek.
Partnerowi prywatnemu budowa w dwóch etapach 470 mieszkań ma zająć trzy-cztery lata.
– Dopuszczamy możliwość stworzenia lokali użytkowych na parterze, by przedsięwzięcie było dochodowe. Partner ma też zarządzać budynkami przez określony czas. Nie wykluczamy też stworzenia z nim spółki celowej do realizacji zadania – mówi zastępca prezydenta.
Miasto może ogłosić postępowanie na to przedsięwzięcie z końcem roku.