Wciąż nie ma projektu rozporządzenia określającego zakres i wielkość podwyżek dla nauczycieli, zapowiadanych przez ministra edukacji. W związku z tym możliwe, że w niektórych samorządach podwyżek wcale nie będzie, a w innych będą one minimalne - powiedział dziennikarzom w Sejmie poseł Tadeusz Sławecki (PSL).
Posłowie PSL przedstawili w środę zastrzeżenia do planów Romana Giertycha, który zapowiadał na przyszły rok podwyżkę dla nauczycieli.
"To skandal, że do tej pory mówi się o podwyżkach, rzuca się różne liczby - 6, 5, 4 proc. - a nie przygotowano nawet projektu rozporządzenia (które określiłoby zakres i wielkość tych podwyżek - PAP)" - podkreślał Sławecki.
Według niego, zwiększenie subwencji oświatowej, na wniosek resortu edukacji, o - jak podał - około 900 mln zł nie oznacza, że całość tych środków zostanie przeznaczona na podwyżki.
W ocenie Sławeckiego, ministerstwo przy pracach nad budżetem na przyszły rok nie zadbało o zabezpieczenie środków na odprawy emerytalne dla części nauczycieli. "Nie zauważono, że w 2007 r. znaczna część nauczycieli - szacuje się, że będzie to około 60 tys. - uzyska uprawnienia emerytalne na mocy Karty Nauczyciela i może przejść na emeryturę po 30 latach pracy" - powiedział.
Odejście tych nauczycieli - jak tłumaczył poseł - zmusi jednostki samorządu terytorialnego do wypłacenia "gigantycznych odpraw". Wyjaśnił, że przechodzącym na emeryturę na mocy Karty Nauczyciela należą się półroczne odprawy.
Biorący udział w briefingu szef PSL Waldemar Pawlak zauważył, że resort edukacji nie zabezpieczył też środków na prowadzenie tzw. małych szkół. (PAP)