Śledczy znowu tropią franka

opublikowano: 25-03-2018, 22:00

Jak rok temu, ciężarówki zawiozą do Szczecina tony papierów z banków. Prokuratura żąda nowych dokumentów, tym razem objętych tajemnicą bankową, choć poprzednich jeszcze nie przejrzała

W czerwcu upłyną dwa lata od czasu, gdy śledczy ze Szczecina rozpoczęli dochodzenie w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy udzielaniu kredytów walutowych. Od stycznia 2017 r. korzystają ze wsparcia ABW. Regionalna prokuratura dostała zlecenie od Zbigniewa Ziobry, prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, który „dostrzegł potrzebę pochylenia się nad problematyką” po apelu 32 senatorów — do niego, UOKiK i KNF — o wyeliminowanie z obrotu prawnego „umów kredytów indeksowanych w walucie obcej lub denominowanych w walucie obcej zawierających w swojej treści niedozwolone klauzule umowne”. Zbigniew Ziobro zlecił śledczym w Szczecinie wszczęcie postępowania przygotowawczego celem zbadania, czy w związku z udzielaniem kredytów walutowych nie doszło do popełnienia przestępstwa. 17 czerwca 2016 r. prokuratura rozpoczęła oficjalne śledztwo. Pięć miesięcy później prowadzący sprawę prokurator wysłał do banków „postanowienie o żądaniu rzeczy”, których wykaz liczył zaledwie 10 punktów, ale tak szerokich, że kompletowanie dokumentów zajęło bankom tygodnie, a na potrzeby transportu tysięcy skopiowanych umów kredytowych i innych papierów trzeba było wynajmować ciężarówki. Początkowo termin na skompletowanie „rzeczy” wynosił 21 dni od otrzymania żądania, ale potem został wydłużony o kilka miesięcy. Ostatnie przesyłki dotarły do Szczecina niemal równo rok temu. Potem zapadła cisza.

Bez tajemnic

W lutym 2018 r. szczecińska prokuratura ponownie przemówiła. Sprawę przejął nowy prokurator z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej, który w liście przesłanym do banków poinformował o żądaniu wydania rzeczy i — dodatkowo — zwolnieniu z tajemnicy bankowej. Pierwsza strona pisma, stanowiąca wstęp i uzasadnienie, zawiera jedno zdanie — jedno z najdłuższych zdań w dziejach języka polskiego, bo liczące 27 wersów. Prokurator stwierdził, że po zapoznaniu się z aktami w sprawie obowiązku przedstawienia kredytobiorcy pełnej informacji o koszcie kredytu osoby reprezentujące banki w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wielkich rozmiarów wprowadziły klientów w błąd co do całkowitych kosztów kredytów walutowych, m.in. poprzez celowo nieprecyzyjne zasady ustalania kursu walutowego, stosowania spreadu walutowego, zatajanie ryzyka kursowego, kosztów obsługi, ryzyka wzrostu kosztów obsługi wraz ze wzrostem kursu, w konsekwencji doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez kredytobiorców. W związku z powyższym postanowił zwolnić banki z tajemnicy bankowej i zażądać dokumentów nią objętych (szczegóły w ramce). Obecnie w bankach trwa kompletowanie dokumentacji. Jedne, jak przed rokiem, szykują wysyłkę w tradycyjnej papierowej formie, inne zapisują dane w wersji elektronicznej.

Pytanie, czy prokuratura jest w stanie ją przejrzeć — zwłaszcza że, jak wynika z naszych informacji, przynajmniej część materiałów wysłanych do Szczecina w ubiegłym roku w ogóle nie została ruszona. Skąd ta wiedza? Otóż kiedy jedne banki, literalnie interpretując żądanie prokuratorów, skanowały strona po stronie umowy kredytowe, a następnie drukowały i pakowały na ciężarówki, inne dostarczyły kurierem dokumenty w wersji elektronicznej. Całość wrażliwego materiału została zabezpieczona hasłami, żeby dane bankowei klientów nie dostały się w niepowołane ręce. Banki miały udostępnić hasła na żądanie śledczych. Ci jednak przez rok ich nie zażądali… Zapytaliśmy w szczecińskiej prokuraturze o postępy w śledztwie i cel prowadzonego obecnie postępowania, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Nieoczekiwany zwrot

Reanimacja śledztwa w lutym tego roku mocno zaskoczyła banki, które sądziły, że kwestia frankowa powoli przycicha, bo kurs zaczął się obniżać, a politycy PiS zauważyli, że sprawa jest trudna do rozwiązania i trudno zbić na niej kapitał polityczny, kiedy jest się u władzy, a nie w opozycji. Na początku lutego rząd ogłosił, że popiera prezydencki projekt rozwiązania problemu frankowego, co branża odczytała jako sygnał, że rząd Mateusza Morawieckiego chce sprawę kredytów walutowych powoli zamykać. Dwa dni po deklaracji poparcia nastąpiły istotne zmiany w podkomisji ds. franków, której były szef Jacek Sasin wszedł do rządu. Zastąpił go Tadeusz Cymański, uchodzący za posła umiarkowanego, o sporym doświadczeniu, który będzie w stanie pilotować prezydencki projekt i panować nad emocjami, jakie towarzyszą obradom w związku z udziałem przedstawicieli organizacji frankowych. Z podkomisji wypisał się Janusz Szewczak, poseł PiS, były główny ekonomista krajowej kasy SKOK, który bankowców nazywa banksterami. Wydawało się, że przedpole zostało oczyszczone.

— Premier chciał się zabezpieczyć przed atakami przeciwników z własnego rządu, głównie ministra sprawiedliwości, z którym od dawna jest w konflikcie, a który ma pełny wgląd w procesy wytaczane bankom przez frankowiczów i nadzoruje śledztwo w sprawie frankowej — mówi osoba zbliżona do rządu.

Zamysł nieszczególnie się powiódł. Temat, zamiast przycichnąć, znowu robi się głośny. W mediach pojawiły się informacje, że wbrew składanym przez premiera deklaracjom BZ WBK pod jego rządami udzielał kredytów walutowych oraz że jego żona zaciągnęła kredyt we frankach. Nadzieje pokładane w Tadeuszu Cymańskim okazały się płonne. Podczas obrad podkomisji frankowej w miniony czwartek doszło do awantury wywołanej przez organizacje frankowiczów, którzy gniewnie zareagowali na wystąpienie szefa Związku Banków Polskich, nazywając go lobbystą. — Wydaje mi się, że choć kiedyś pracowałem w banku, funkcja przewodniczącego podkomisji chyba przerasta moje możliwości — stwierdził Tadeusz Cymański. Kolejne posiedzenie za dwa tygodnie.

Takich dokumentów, objętych tajemnicą, zażądał od banków prokurator:

polityki rachunkowości, zakładania kont, kosztów operacji wymiany, przychodów z operacji wymiany w okresie od stycznia 2006 r. do grudnia 2011 r.

historii wszystkich transakcji na rynku międzybankowym oraz kwotowań wszystkich stawek WIBID/WIBOR w okresie od stycznia 2000 r. do 31 grudnia 2016 r.

informacji o zasadach ustalania kursów walutowych wraz z dokumentacją w okresie od 1 stycznia 2000 r. do 30 czerwca 2006 r.

informacji o zasadach wynagradzania pracowników i pośredników z tytułu sprzedaży kredytów walutowych w okresie od 1 lipca 2006 r. do 26 sierpnia 2011 r.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Śledczy znowu tropią franka