Ciekawe, ile czasu sejmowa komisja śledcza ds. Rywingate będzie wracała do równowagi po niespodziewanym załamaniu kadrowym. Na wydziałach prawa na pewno powstanie kilka prac dyplomowych, analizujących, czy przebudowana komisja może kontynuować swoje dzieło, czy jednak powinna wszystko zacząć od początku.
Mimo wyraźnego kryzysu sama idea komisji śledczej coraz bardziej się posłom podoba. Ba, senatorowie zaczynają zazdrościć parlamentarnym kolegom i myślą, czy jakoś nie dałoby się zmodyfikować ustawy... Aktualnie w sejmowej kolejce czeka już pięć wniosków o powołanie komisji śledczych do zbadania:
1) wiarygodności zarzutów postawionych przez Andrzeja Leppera 29 listopada 2001 r., źródeł jego informacji oraz inspiratorów wystąpienia (wniosek PiS);
2) umów prywatyzacji majątku państwowego w latach 1989-2002 (wniosek LPR);
3) importu zboża do Polski w latach 2000--2002 (wniosek LPR);
4) przypadków korupcji w wymiarze sprawiedliwości (wniosek LPR);
5) zgodności umów prywatyzacji majątku państwowego, umów międzynarodowych i podpisywanych w związku z nimi umów handlowych w latach 1990-2002 z zasadami bezpieczeństwa energetycznego i paliwowego państwa polskiego (wniosek PiS).
Szczególnie interesujące są wnioski drugi i piąty. Pytanie retoryczne brzmi: czy wnioskodawcy w ogóle mają wyobrażenie, co napisali? Przecież gdyby komisja śledcza zaczęła roztrząsać całą dekadę polskiej prywatyzacji równie drobiazgowo, co nagranie Rywina, to nie skończyłaby tematu nie tylko w obecnej, ale i dwóch następnych kadencjach Sejmu. To zresztą rozważania teoretyczne, albowiem żadna z wymienionych komisji i tak nie zostanie powołana, jako że wszystkie propozycje złożyła opozycja.
Dzisiaj Sejm rozpatruje informację rządu o przyszłości sektora energetycznego, a przy okazji — również wniosek o powołanie komisji śledczej, której nadaliśmy numer piąty. W dyskusji po raz kolejny powróci sprawa dywersyfikacji dostaw gazu do Polski (plan przypomniany w diagramie przyjął rząd Jerzego Buzka), kontraktu rosyjskiego i norweskiego, akcjonariatu EuRoPol Gazu, etc. Wniosek PiS trafi do kosza, ale bardzo źle by się stało, gdyby również do kosza trafiła zawarta w nim argumentacja. Rząd Leszka Millera przyjął taktykę odkładania na potem trudniejszych decyzji, ale naprawdę nadeszła już pora na podjęcie przynajmniej jednej — co dalej z kontraktem norweskim? Jeśli podmorski gazociąg jest rzeczywiście nieopłacalny dla obu stron, to też wypadałoby to wreszcie powiedzieć!