Najbardziej prestiżowa polska nagroda tym razem dla „Pulsu”! W kategorii dziennikarstwo śledcze zdobył ją Mariusz Zielke — za ujawnienie „grupy trzymającej giełdę”.
Czy zarządzający największymi funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi na GPW stworzyli nielegalne porozumienie? Na to pytanie, otwierające pierwszą z publikacji, Mariusz postarał się odpowiedzieć.
Zaczęło się banalnie — od informacji: „coś się dzieje na Giełdzie Papierów Wartościowych”.
— Sygnał dostaliśmy od kogoś, z kimś współpracowałem przy okazji innego artykułu. Naprawdę istnieje grupa-spółdzielnia, która steruje giełdą? Po nitce do kłębka —udało się dotrzeć do informacji, które przekazywali między sobą zarządzający największymi funduszami — wspomina Mariusz Zielke.
W artykule nasz redakcyjny kolega ujawnił, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd bada sprawę kilku dużych transakcji giełdowych, w których zachodziło domniemanie, że idzie o wpływanie na kursy akcji w nielegalnym porozumieniu.
— Po publikacji milczenie pękło. Odzywali się do nas prawnicy, prezesi spółek, maklerzy... Wiadomość po wiadomości. Żmudna robota, bo trzeba je było naturalnie weryfikować. Dostawaliśmy też anonimy, no, ale tych nie braliśmy pod uwagę — mówi laureat Grand Press.
Sprawa stała się głośna. Efekty? Komisja Papierów Wartościowych bada fakty. Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych przeprowadziła kontrolę w funduszach emerytalnych i ukarała trzy spółki. Kara wyniosła łącznie 1,3 mln zł i była jedną z największych w historii KNUiFE. A prokuratura? Nie zakończyła jeszcze śledztwa.
I tak Mariusz Zielke wygrał rywalizację w kategorii dziennikarstwo śledcze. Nominowani byli też dziennikarze TVN i „Rzeczpospolitej” — autorzy materiałów o Constarze oraz — także z „Rzeczypospolitej” — publikacji o synu Marka Ungiera. Do nagrody pretendował również dziennikarz TVN — za opis afery w Polskim Związku Narciarskim.
— Nie spodziewałem się tej nagrody. Byłem pewien, że wygra „Constar” — mówi nasz kolega.
— Sądzę, że do sukcesu przyczyniła się dociekliwość. Przecież Mariusz napisał serię tekstów: krok po kroku odsłaniał szczegół po szczególe. Co jeszcze? Świeżość tematyki. Bo nie była to kolejna historia o nieuczciwym polityku albo o społecznym dramacie — dorzuca naczelny „Pulsu” Jacek Ziarno.
— Badamy inne przypadki. Być może wkrótce jakiś opiszemy... A czym jest dla mnie dziennikarstwo śledcze? Po prostu próbą dotarcia do prawdy własnymi siłami: przez badanie faktów, konkretnych sytuacji i zadawanie pytań. Próbą cierpliwości, czasem walenia głową w mur i stałego powściągania chęci pisania wszystkiego, co się wie. Bo trzeba pisać tylko to, do czego się jest absolutnie przekonanym — mówi Mariusz.