Internauci mają obecnie nieograniczone możliwości wyrażania swoich opinii anonimowo. Bardzo łatwo taką opinią zburzyć renomę przedsiębiorcy, trudno natomiast firmom, często bezpodstawnie szkalowanym w sieci, ukarać komentatorów. O tym, w jaki sposób przedsiębiorcy mogą dochodzić swoich praw w takich przypadkach oraz jakie są możliwości ustalenia tożsamości osób naruszających te prawa, dyskutował wczoraj dr Wojciech Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, z przedstawicielami prawników przedsiębiorstw, na zaproszenie Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw (PSPP) oraz kancelarii PwC Legal Szurmińska-Jaworska.
Anna Kobylańska, adwokat w PwC Legal, zauważyła, że przeciwko tzw. hejterom (czyli anonimowym użytkownikom internetu krytykującym kogoś lub coś w bezwzględny sposób) można złożyć pozew o naruszenie dóbr osobistych. Nie jest to jednak prosta sprawa, ponieważ trzeba dysponować danymi osobowymi takiego hejtera.
Można o nie poprosić administratora strony internetowej, dostawcę usługi świadczonej drogą elektroniczną, operatora telekomunikacyjnego bądź dostawcę usług telekomunikacyjnych. Niestety, wszyscy oni mogą odmówić podania jakichkolwiek danych. Nawet jeśli uda się uzyskać IP komputera, nie będzie to wystarczająca informacja do złożenia pozwu. W zdobyciu danych może jednak pomóc GIODO. — W wyroku z 21 sierpnia zeszłego roku Naczelny Sąd Administracyjny przerzucił duży ciężar na GIODO, podtrzymując wcześniejsze uzasadnienie, że jeżeli ktoś chce dochodzić swoich praw przed sądem, może szukać danych osobowych przez GIODO. Generalny inspektor może zobowiązać podmiot, który odmawia udostępnienia danych anonimowego internauty, żeby podał te dane przed wniesieniem pozwu dla celów jego wniesienia — tłumaczyła Anna Kobylańska.
— GIODO jest zobowiązany do wstępnej oceny sytuacji — jakie są intencje osoby, która żąda danych, i czy ma ona podstawy, by tego żądać — mówił dr Wojciech Wiewiórowski. GIODO powinien więc stwierdzić, czy dany wnioskodawca rzeczywiście ma zamiar wytoczyć powództwo, czy tylko chce się dowiedzieć, kto go szkaluje. Jednak często brakuje twardych podstaw do podjęcia decyzji, trudno też wskazać elementy, które mogą inspektorowi w tym pomóc.
— Może tego dokonać zwrócenie się do GIODO zawodowego prawnika. Wtedy GIODO przyjmuje, że ma do czynienia z profesjonalistą, który jest przekonany, że jego klient rzeczywiście chce kogoś pozwać i chętniej przychyli się do decyzjio wydaniu zobowiązania do wydania niezbędnych danych — podpowiada dr Wojciech Wiewiórowski. Wystarczającym argumentem nie będzie jednak złożenie wraz z prośbą o zobowiązanie do wydania danych osobowych, przygotowanego formularza pozwu.
Dla zawodowego prawnika to nie problem. Lepszym rozwiązaniem jest natomiast tzw. ślepy pozew, czyli złożenie pozwu, który dotyczy konkretnego internauty, lecz bez jego danych osobowych i jednocześnie wniosek do GIODO o zobowiązanie podmiotu, który może mieć takie dane do wydania ich.