Niemcy to kraj piwa? Nic bardziej mylnego! Przez kilkadziesiąt kilometrów ciągnie się pełna słońca dolina, w której leniwe wije się Ren. A na zboczach niekończące się winnice, w których dojrzewa Riesling.
W Polsce najpopularniejszym niemieckim winem jest Liebfraumilch. Produkowane jedynie na eksport. Niestety, „sikacz”. Prawdziwe perełki niemieccy winiarze wytwarzają na krajowy rynek. Dlatego warto odwiedzić profesjonalne sklepy z winami, by znaleźć to, czym rzeczywiście chcieliby się pochwalić.
Władca doliny
W dolinie Renu (i Mozeli) króluje niepodzielnie Riesling. To zdaniem znawców jeden z najszlachetniejszych, choć często niedocenianych, białych szczepów na świecie. I to właśnie tam występują jego najlepsze gatunki, najlepiej bowiem czuje się w stosunkowo chłodnym klimacie. Światową stolicą Rieslinga są Niemcy — głównie okręgi Rheingau, Rheinhessen Pfalz oraz Mosel-Saar-Ruwer.
Symbolem wyśmienitego Rieslinga są wina z winnicy Johannisberg, założonej na początku XI wieku przez zgromadzenie benedyktynów. Grządki winnych krzewów dojrzewają na 35 kilometrach reńskiego brzegu w najkorzystniejszym w całej dolinie położeniu. Zbocza ciągną się bowiem ze wschodu na zachód. Dzięki temu krzewy rosną na stokach skierowanych na południe.
Warto jednak pamiętać, że Riesling to odmiana, która w swoim smaku oddaje najwięcej z miejsca, w którym rośnie. To powoduje, że uprawiany w regionie Rheingau, na innej niż w regionie Mozeli glebie i w innym nasłonecznieniu, daje odmienny aromat i smak. Z tego powodu Niemcy są przekonani, że do każdej istniejącej potrawy potrafią dopasować właściwego Rieslinga. Z pewnością dobrze łączy się z rybami — łososiem, dorszem. Choć pasuje także do kaczki i gęsi. Nie wspominając o deserze...
Na etykietkach wina z Johannisberg widnieje nazwisko jednego z architektów ponapoleońskiej Europy. Nieprzypadkowo.
Cesarski podarunek
W 1816 r. cesarz austriacki Franciszek I w dowód zasług podarował na kongresie wiedeńskim kanclerzowi Klemensowi Wenzelaus, księciu Metternich-Winnenburg, przepiękną winnicę. Jednocześnie sprytnie zapewnił sobie dożywotnią dostawę wyśmienitego trunku. Książę Metternich musiał rokrocznie wysyłać na habsburski dwór 10 proc. zbiorów. Mimo że czasy cesarstwa minęły, właściciele winnicy wciąż spłacają dług wdzięczności potomkom władcy. Formalnie Johannisberg do dziś należy do książęcej rodziny. W rzeczywistości winnicą zarządza firma doktora Oetkera, której bezdzietna wdowa Tatiana von Metternich przekazała winny interes.
Po sławnym właścicielu pozostał jednak praktyczny system znakowania butelek. Poszczególne kolory laku odpowiadają różnym gatunkom wina. Żółty to wino jakościowe. Czerwony charakteryzuje Kabinett, zielony Spätlese. Beerenauslese lakuje się na różowo-złoto. Kolejne w hierarchii Rieslinga — Trockenbeerenauslese — oznacza się na złoto. Najsłodszemu Eiswein książę przypisał barwę niebieską.
Wino spóźnionego kuriera
Zanim jednak Rieslinga pokolorowano, w 1716 r. upadły klasztor z przyległymi polami kupił książę Fuldy. Każdego roku wydawał zgodę na rozpoczęcie zbioru winogron. Mnisi przystępowali do pracy dopiero po powrocie kuriera z książęcym pozwoleniem. Jesienią 1775 r. jeździec się spóźniał. Posłuszni zakonnicy cierpliwie czekali. Tymczasem winne owoce zaczęły schnąć, kurczyć się i gnić. Rozpacz. Aż wreszcie, po trzech tygodniach, zjawił się posłaniec! Mnisi przystąpili do zbiorów i… zdaniem ówczesnego mistrza zebrali najlepsze wino w historii winnicy! Spätlese, o charakterystycznym kwiatowym aromacie, produkowane jest do dziś. Zbierane w połowie października, smakuje aksamitnie i słodko. Im dłużej jagody wiszą na krzewach, tym więcej słodyczy w butelce. Wszystko dzięki szlachetnej pleśni Botrytis cinerea, która atakując owoce, podnosi ich naturalny poziom cukru.
