Najsłodsza przyszłość jest przed czekoladą i ciastkami. Polacy wprawdzie wolno gonią w spożyciu Szwajcarów i Belgów, ale to kategoria wyrobów czekoladowych ma rosnąć znacznie szybciej niż cały rynek słodyczy — tak prognozuje KPMG. W 2013 r. rynek słodkości był wart 12,7 mld zł. W ciągu pięciu lat urośnie o 9 proc. Wyroby czekoladowe, czyli jego największa część, zanotują aż 17,4-procentową dynamikę. Herbatniki i ciastka urosną o 5,9 proc., a słodkie i słone przekąski o 3,3 proc. Stracić mają wyroby cukiernicze (czyli cukierki, żelki) oraz gumy — odpowiednio 6,9 i 6,8 proc.



— Rynek czekolady jest najbardziej wartościową kategorią słodyczy — jej kilogram jest średnio 2-2,5 razy droższy niż kilogram karmelków, więc producentom, dystrybutorom czy sieciom bardziej opłaca się angażować właśnie w tę kategorię — mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.
Dlatego tu nakłady na promocję były zwiększone. Zdaniem Dariusza Orłowskiego, Polacy — w porównaniu z mieszkańcami innych państw UE — zjadali do tej pory więcej karmelków, więc zmiany wydają się naturalne. Według Witolda Ziobrowskiego, dyrektora zarządzającego Lotte Wedel, spożycie czekolady mogłoby rosnąć szybciej, ale barierą wzrostu pozostaje cena, która jest zależna od surowców.
— Obecnie tanieją mleko i cukier, ale ceny kakao utrzymują się na wysokim poziomie. Czekolada wysokiej jakości, czyli taka z wysoką zawartością kakao, nie jest więc szeroko dostępna z powodów cenowych — twierdzi szef Lotte Wedel. Nie wszystko jednak stracone. Zdaniem Witolda Ziobrowskiego, Polacy wracają do korzeni, czyli prawdziwego jedzenia, jakie pamiętają z dawnych czasów: szukają produktów z wyższej półki, a te są droższe.
— W efekcie jedzą mniej, ale lepiej — zaznacza szef Lotte Wedel. Za czekoladą przemawia też zdrowy tryb życia — przekonuje Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco.
— M.in. zawiera cenne składniki jak flawonoidy, magnez, żelazoi niski indeks glikemiczny. Te zalety powinniśmy szerzej komunikować — uważa Marek Przeździak.
Na prozdrowotnych trendach skorzystali już producenci ciastek. — Na rynku pojawiły się ciastka z żurawiną, różnymi zbożami, robione z różnorakich mąk. Dzięki takim innowacjom kategoria rośnie — przyznaje Tomasz Grzybowski, prezes Delicpolu. Dzięki takim zabiegom udaje się też rozwijać producentom cukierków, czyli kurczącej się kategorii.
— Produkcja cukierków z witaminą C pozwoliła nam zaistnieć w szkołach. Natomiast większy wzrost jesteśmy w stanie osiągnąć tylko poprzez eksport — opowiada Sławomir Pawłowski, prezes CSI Słowianka. Długoterminowo, jak przyznaje Witold Ziobrowski, hamulcem dla słodkiego rynku będzie malejąca liczba ludności.
— Jest to kwestia emigracji i coraz niższego przyrostu naturalnego, choć dziś producenci nie odczuwają jeszcze mocno tego, że ubywa im klientów — mówi Witold Ziobrowski.