Słupski samorząd stanął pod finansową ścianą

opublikowano: 15-06-2015, 00:00

Miasto, które przegrało arbitraż z wykonawcą aquaparku, pilnie szuka 24 mln zł. Pod nóż mogą pójść inwestycje, przyda się pomoc rządu

Robert Biedroń, nowy prezydent Słupska, regularnie pojawia się w mediach i serwisach społecznościowych jako pogromca samorządowych kosztów. Obcina urzędnikom tzw. kilometrówki albo nie zgadza się na wysokie nagrody w miejskich spółkach. Te wszystkie oszczędności są kroplą w wydatkowym morzu, które czeka miasto. W ubiegłym tygodniu magistrat otrzymał wyrok Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej, który uznał, że miasto musi zapłacić, po końcowym rozliczeniu, 24 mln zł firmie Termochem z Puław. To prawie 5 proc. wydatków budżetowych Słupska zaplanowanych na 2015 r. Spółka była wykonawcą miejskiego parku wodnego „Trzy Fale”, a miasto zerwało z nią umowę z powodu opóźnień w budowie.

Zobacz więcej

Robert Biedroń

RYSZARD NOWAKOWSKI - FORUM

Ograniczone pole manewru

Robert Biedroń chce spotkać się szybko z prezesem Termochemu i ustalić, czy można ograniczyć negatywne skutki finansowe dla miasta, np. rozłożyć płatności w czasie.

— Spodziewane skutki rozstrzygnięcia tej sprawy zostały uwzględnione zarówno w audycie finansowym miasta, analizie budżetu na 2015 r. i wieloletniej prognozie finansowej. Zleciłem pilną analizę finansowąi przygotowanie propozycji, w jaki sposób możemy zgromadzić pieniądze, jeżeli moje rozmowy z prezesem Termochemu nie przyniosą skutków. Pieniądze będą mogły pochodzić z wolnych środków zgromadzonych na rachunku miasta i na dokończenie dachu aquaparku. Pozostałe będą

musiały pochodzić z ograniczenia części zaplanowanych inwestycji jednorocznych oraz dodatkowych instrumentów, np. obligacji — wylicza Robert Biedroń. W budżecie miasta na 2015 r. władze Słupska przewidziały 1,1 mln zł wydatków na zarządzanie kryzysowe.

— Znalezienie 24 mln przy budżecie 500 mln zł to nie lada wyzwanie. Tym bardziej że Słupsk sygnalizował, że ma napięty plan finansowy. Gdyby sprawa została rozstrzygnięta na początku roku, miasto miałoby większe pole manewru. Łatwiej byłoby zrezygnować z inwestycji, na które nie ogłoszono jeszcze przetargów — mówi skarbnik, który chce zachować anonimowość. Trzeba pamiętać o wysokim zadłużeniu Słupska. Według dawnego wskaźnika dług/ roczny dochód wynosi prawie 60 proc. Tegoroczne inwestycje Słupska miały przekroczyć 100 mln zł.

Jak trwoga, to do…

Prezydent rozmawiał już z Ryszardem Stachurskim, wojewodą pomorskim, a także z Mieczysławem Strukiem, marszałkiem województwa pomorskiego.

— Być może nie poradzimy sobie sami jako miasto z tą sytuacją i poprosiłem o pilne spotkanie w tej sprawie z premier Ewą Kopacz. Jesteśmy gotowi na wszystkie scenariusze. Najbardziej dramatyczne jest to że mamy świadomość, co moglibyśmy zrobić za te pieniądze. Za 24 mln zł 250 rodzin mogłoby otrzymać nowe mieszkanie — mówi Robert Biedroń.

Tymczasem miasto szuka nowego skarbnika. Termin składania ofert mija 22 czerwca. Jedno jest pewne — przyszłego zarządcę miejskich finansów czeka twardy orzech do zgryzienia.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak, Współpraca Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu