Służby węszą w biopaliwach

Anna Bytniewska
02-12-2008, 00:00

Z handlu gazem nas wyrzucili, teraz przyszedł czas na biopaliwa — mówi Aleksander Gudzowaty. Uważa, że gnębią go służby specjalne.

Nie wykładać kart na stół zbyt wcześnie — taką lekcję odebrał w ostatnich latach Aleksander Gudzowaty, właściciel Bartimpeksu. Przedsiębiorca, którego majątek tygodnik "Wprost" wycenia na 3,7 mld zł, twierdzi, że ma powody do obaw.

— Służby specjalne pokrzyżowały mi gazowy biznes i nie powiedziały ostatniego słowa — przekonuje przedsiębiorca.

Znane nazwisko

Bartimpex produkuje także biokomponenty dodawane do paliw. Należąca do niego grupa Brasco (Polmos Wrocław i Akwawit Leszno) to jeden z największych graczy na rynku, starających się o kontrakty z odbiorcami biokomponentów — Orlenem i z Lotosem.

— Z handlu gazem nas wyrzucili. Teraz przyszedł czas na biopaliwa. Jeden z naszych kolegów dostał radę od osoby rzekomo dobrze mu życzącej, żeby odchodził z Bartimpeksu, bo nie mamy już na nic szansy i że ze wszystkiego nas wywalą. 12 godzin po tej rozmowie jej zapis złożyliśmy w Prokuraturze Krajowej. Musimy mieć duży autorytet "u tych ludzi", skoro wszystkie nasze projekty uważają za warte grzechu i agresji — tłumaczy Aleksander Gudzowaty.

O kogo w tym przypadku chodzi?

— Była to osoba publicznie bardzo znana, profesor medycyny — ucina Aleksander Gudzowaty.

Polityk?

— Odmawiam odpowiedzi. Nie ma znaczenia nazwisko. Wyjdzie w prokuraturze, kto to był i w czyim imieniu występował — zapewnia szef Bartimpeksu.

Na pytanie, czy ugnie się pod presją i sprzeda spółki biopaliwowe, odpowiada: ależ skąd! Brasco jest w grupie firm zabiegających o dostawy od 1 stycznia 2009 r. estrów metylowych dla Orlenu.

— Nie mogę zakładać, że nasz produkty będą bojkotowane. Może czas na optymistyczne scenariusze. Prokuratura wie bardzo dużo — zapewnia Aleksander Gudzowaty.

Zdaniem Jana Antosika, wiceprezesa Barimpeksu, nie ma zagrożenia, że Brasco nie będzie miało gdzie sprzedać estrów.

— Tak czy inaczej Orlen ich potrzebuje — twierdzi Jan Antosik.

Tyle że krajowi producenci obawiają się, że Orlen tak przygotował warunki przyszłych dostaw, aby uprzywilejowaną pozycję mieli importerzy estrów.

Sprawy niezamknięte

Aleksander Gudzowaty przyznaje też, że ciągle jeszcze nie rozliczył wszystkich spraw w sektorze gazowym. Bartimpex jest właścicielem gotowej już trasy pod budowę gazociągu [Bernau — Szczecin — red.], który mógłby połączyć polski system gazowy z niemieckim, umożliwiając tym samym dostawy gazu do naszego kraju także z innego kierunku niż wschodni. Spółka ma też zgodę na budowę gazociągu. Brakuje jej jednak dwóch kluczowych partnerów: odbiorcy gazu z jednej strony rury i dostawcy paliwa z drugiej. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które jako hurtowy monopolista mogłoby odbierać gaz z Bernau — Szczecin, nie chce rozmawiać z Bartimpeksem. E.On Ruhrgas, partner Aleksandra Gudzowatego w konsorcjum, które miało budować gazociąg, w lipcu tego roku powiedział oficjalnie, że nie jest już zainteresowany.

— PGNiG nie chce z nami współpracować, a E.On Ruhrgas chce sprzedawać gaz PGNiG, więc po co im Bartimpex. Niemcom powiedziano, że tam, gdzie będzie Bartimpex, tam nic nie wyjdzie. Powiedziano im to samo, co Piotr Naimski w 2001 r. E.On Ruhrgasowi, że kto trzyma z Bartimpeksem, temu polski rząd będzie przeciwny — twierdzi Aleksander Gudzowaty.

To nie koniec

Teraz jednak Bartimpex może przydać się E. On Ruhrgasowi, bo niemiecki koncern stracił w Polsce koncesję na obrót gazem z zagranicą. PGNiG także pod koniec 2009 r. będzie potrzebował nowego kontraktu na gaz i drogi jego przesyłu do Polski. Ten, jaki ma z zależnym od Gazpromu RosUkrEnergo, wygaśnie.

— Jedziemy do E. On Ruhrgasu na dalsze rozmowy. Chcemy im przypomnieć, że jest coś takiego jak umowa. Jeśli ktoś nie potrafi być przyzwoity, niech ją przeczyta ponownie — mówi Aleksander Gudzowaty.

Czy jest szansa, że Bernau — Szczecin powstanie?

— Wszystko zależy od polskiego rządu. Skierowaliśmy list do wicepremiera Waldemara Pawlaka z prośbą o rozpatrzenie projektu gazociągu Bernau — Szczecin w kontekście planów PGNiG budowy trzech transgranicznych połączeń gazowych [na zachodzie i południu Polski — red.] — informuje Aleksander Gudzowaty.

Bartimpex szuka też kontraktu na gaz, bo od niego zależy pozyskanie finansowania na budowę gazociągu.

— Wiceprezes Jan Antosik jedzie do Niemiec. Zobaczymy, co przywiezie — dodaje Aleksander Gudzowaty.

Ma nadzieję, że po lekturze listu od Bartimpeksu wicepremier Pawlak zainteresuje organa ścigania tym, komu zależało, żeby przez osiem lat nie doszło do dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Cicho bądź

Mimo tych wszystkich przeszkód biznesmen snuje kolejne plany. Dokąd zmierza Bartimpex? Ze słów jego szefa i właściciela wynika, że jako pośrednik w handlu z zagranicą czuje najlepiej.

— Pracujemy nad bardzo poważnym kontraktem handlowym. Myślę, że dobijemy do szczęśliwego końca — ma nadzieję Aleksander Gudzo- waty.

Nie ujawnia, z kim negocjuje Bartimpex i o jaką współpracę chodzi.

— Mówimy o USA — ucina Aleksander Gudzowaty.

Bartimpex szuka też możliwości kooperacji z partnerami z Bliskiego Wschodu, którym chce dostarczać m.in. polskie nawozy oraz cement. Ale nie tylko.

— Poszukujemy handlowego przeboju. Wszystko się dopiero toczy i trudno coś konkretnego powiedzieć. Rozmawiamy z firmami w Polsce i poza nią — dodaje Jan Antosik.

— Przestań mówić — przerywa nagle swojemu współpracownikowi Aleksander Gudzowaty.

— Przecież nic nie powiedziałem — uspokaja szefa Jan Antosik.

— Nie możemy odpowiedzieć na kolejne pytania — kończy Aleksander Gudzowaty. n

Gazowy przyczółek

Bartimpex jest akcjonariuszem Gas Trading (36,17 proc. akcji), mającego 4 proc. walorów EuRoPol Gazu eksploatującego gazociąg jamalski. Gudzowaty jest też członkiem rady nadzorczej EuRoPol Gazu. Pozostali współwłaściciele to rosyjski Gazprom (48 proc. akcji) i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (48 proc.). Gazociąg jamalski tłoczy na zachód Europy gaz rosyjski. W Gas Trading przewagę mają polskie firmy, co sprawia, że strona polska w EuRoPol Gazie teoretycznie ma większe wpływy z tranzytu rosyjskiego surowca. Dlatego Rosjanie dążą do wyeliminowania Gas Tradingu z akcjonariatu EuRoPol Gazu.

Sprawa bez odpowiedzi

Piotr Naimski nie odniósł się do słów Gudzowatego, że w 2001 r. uprzedzał Ruhrgas o tym, że współpraca z Bartimpeksem grozi utratą przychylności polskiego rządu. Naimski w latach 2000-01 zasiadał w radzie nadzorczej PGNiG. Negocjowano wtedy kontrakt na dostawy gazu z Norwegii

Taśmy Oleksego

Aleksander Gudzowaty 14 września 2006 r. rozmawiał z Józefem Oleksym, politykiem SLD i byłym premierem. Rozmowę nagrała ochrona. Oleksy źle mówił o czołowych politykach SLD, m.in. o Aleksandrze Kwaśniewskim, Marku Borowskim i Wojciechu Olejniczaku. Sprawa nabrała dużego rozgłosu w mediach. Oleksy musiał złożyć legitymację partyjną.

Marcin Kossek, były szef ochrony Gudzowatego, twierdził potem, że Oleksego podejrzewano o to, że reprezentuje interesy grupy stanowiącej prorosyjskie lobby, które chciało zmusić szefa Bartimpeksu do sprzedaży udziałów, jakie spółka ma w EuRoPol Gazie.

Był gaz, teraz biopaliwa

PKN Orlen musi kupować biokomponenty od innych firm. O kontrakt z nim zabiega m.in. Brasco należące do Bartimpeksu i Aleksandra Gudzowatego. Gra jest warta świeczki, bo chodzi o dostawę 550 tys. ton estrów w 2009 r. Wartość kontraktu eksperci szacują na miliardy złotych

Anna

Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Służby węszą w biopaliwach