Smead: Chiny potrzebują "twardego" lądowania

WST, CNBC
opublikowano: 2012-02-08 07:45

Po Stanach Zjednoczonych i Europie, chińska gospodarka będzie następna w kolejce do przeżycia poważnego kryzysu kredytowego. Dlatego tamtejsi decydenci powinni pozwolić na „twarde lądowanie”, które oczyści drugą na świecie pod względem wielkości gospodarkę, ocenia Bill Smead, dyrektor generalny i inwestycyjny w Smead Capital Management.

W wywiadzie dla CNBC stwierdził, że to swoiste „oczyszczenie” przetacza się przez świat, a obecnie mamy do czynienia dopiero z początkiem problemów w Państwie Środka. Indeksy chińskich giełd zaczęły dramatycznie zniżkować, ale nie ma obecnie realnego sposobu określenia w jaki sposób problemy związane z lewarowaniem wpłyną na dalszy rozwój sytuacji.

Na ironię zakrawa przeświadczenie, że Chiny przez lata będą rosnąć i z sukcesem rozwijać swoją gospodarkę. Ekonomia jest jak piec, kuchenka. Jeśli przygotowujesz bardzo ostre potrawy we własnym piekarniku i go nie czyścisz, twoje wypieki zaczynają smakować i pachnieć wyłącznie czosnkiem i cebulą – wyjaśnia Smead.

Porównuje on sytuację gospodarczą w Chinach z tym co wydarzyło się w USA w XIX wieku, kiedy to Ameryka przeżyła 18 recesji i 3 depresje. Dopiero tak dramatyczne wydarzenia pozwoliły posprzątać gospodarkę i po 1890 r. stworzyć z niej największą na świecie.

Smead zaleca inwestorom uważne przyglądanie się chińskim bankom i wyglądanie z ich strony sygnałów ostrzegawczych odnośnie pogorszenia się sytuacji w kredytach. Wskazuje na obecne silne porównania pomiędzy Agricultural Bank of China i upadłym rządowym amerykańskim bankiem Washington Mutual w 2008 r. Podkreśla, że WM jeszcze w 2008 r. chwalił się mocnymi zyskami mimo pogorszenia kredytów. Tymczasem Agbank przedstawił rekordowy zysk w kwocie 66,7 mld juanów (10,4 mld USD) w pierwszej połowie 2011 r.