Polską komedią stulecia czytelnicy "Filmu" uznali "Seksmisję", ale w głosowaniu audiotele bardziej spodobali się "Sami swoi".
Coroczny plebiscyt miesięcznika "Film" na Złote Kaczki okraszony został dodatkowym głosowaniem na obrazy i aktorów, dzięki którym w ciągu stu lat polskiego kina śmialiśmy się najgłośniej. Zwyciężyła kosmiczna opowieść o strasznym świecie bez mężczyzn, która np. w Związku Radzieckim szła pod tytułem "Inwazja amazonek", przycięta o kilka kadrów zbyt śmiałych obyczajowo. "Seksmisja" Juliusza Machulskiego wciąż zachowuje wysoką oglądalność, chociaż niektóre gagi straciły smaczek. Ćwierć wieku temu np. po zdaniu: "Idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja", całe kino pokładało się ze śmiechu, a dzisiaj jakoś cicho. Za to fraza "Ciemność, widzę ciemność" stała się klasyką, dlatego Jerzy Stuhr za rolę Maksymiliana Paradysa — a także nadszyszkownika Kilkujadka z "Kingsajzu" — został komediantem stulecia. 96-letnia Irena Kwiatkowska, czyli niezapomniana "kobieta pracująca", zwyciężyła w kategorii kobiecej — co publiczność w Sali Kongresowej PKiN nagrodziła owacją na stojąco. Komediowym reżyserem wieku uznany został bezkonkurencyjny Stanisław Bareja za całokształt twórczości, z "Misiem" na czele. Alternatywną nagrodę od telewidzów głosujących podczas transmisji gali zdobyli "Sami swoi" w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego.
Wielkim zwycięzcą plebiscytu współczesnego, obejmującego sezon 2007/08, został komediodramat obyczajowy "Lejdis", w reżyserii Tomasza Koneckiego. Także w kategorii scenariuszy wygrał zespół pięciorga autorów tej opowieści — Andrzej Saramonowicz, Małgorzata Saramonowicz, Anna Andrychowicz-Słowik, Ewa Sienkiewicz i Hanna Węsierska
— którzy dokonali wyboru i adaptacji autentycznych wyznań
młodych kobiet, wypisywanych w internetowych blogach.
Złotą Kaczkę dla najlepszej aktorki otrzymała Danuta Szaflarska za kreację w filmie "Pora umierać" — niestety, laureatka na galę nie przybyła. Spośród aktorów widzom najbardziej spodobał się Piotr Adamczyk, ale już nie za odtworzenie postaci Jana Pawła II, lecz za komediowe role w "Lejdis" i "Nie kłam, kochanie". Operatorem roku został zaś Paweł Edelman za przejmujące zdjęcia do "Katynia" Andrzeja Wajdy.
Po gali w Sali Kongresowej filmowe środowisko udało się na branżowe spotkanie, zdecydowanie na wyrost zatytułowane bankietem. Ku zaskoczeniu wielu stłoczonych w zbyt małej restauracji uczestników — katering był więcej niż skromny, ale niedogodność tę zrównoważył bar. Warunki do okolicznościowego castingu były sprzyjające — wypada wyrazić nadzieję, że udany wieczór zaowocuje w następnych sezonach filmami i rolami na miarę kolejnych Złotych Kaczek.
