Śmieciowy egzamin jeszcze się nie skończył

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-12-05 00:00

Władztwo gmin nad śmieciami jest pozorne. Zamiast do przetworzenia śmieci wciąż będą trafiać do lasów.

Od niemal pół roku w Polsce obowiązuje nowy system gospodarki odpadami komunalnymi. Wartość rynku jest szacowana na 4 mld zł. To, jak gminy wywiązały się z wdrożenia systemu, sprawdził Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ). Pod lupę wziął ponad 280 gmin (10 proc. wszystkich) i 9 związków międzygminnych. Wnioski? Nie jest różowo. Kontrole wykazały, że 91 samorządów nie osiągnęło poziomu recyklingu papieru, tworzywa sztucznego i szkła. Problemy z osiągnięciem poziomu recyklingu odpadów budowlanych i rozbiórkowych miało 83 gmin, a 81 nie osiągnęło poziomu ograniczenia odpadów, które trafiają na wysypiska. GIOŚ sprawdził też, ile skontrolowanych gmin nie zorganizowało przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Okazało się, że 13 gmin i jeden związek międzygminny.

— To niewielki procent. Mamy obowiązek nakładania kar pieniężnych w wysokości maksymalnie 50 tys. zł [m.in. tyle zapłacą Sopot, Hel, Łapy — przyp. red.]. Uważamy, że jeśli ktoś nie przystąpił do przetargu,zasługuje na najwyższą karę — mówi Roman Jaworski, zastępca GIOŚ.

Problemem było też nierealizowanie obowiązku organizowania PSZOK-ów (punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych). GIOŚ odkrył, że nie zorganizowało ich 7 proc. gmin. W niektórych przypadkach były oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów od mieszkańców. Prawdziwym problemem są jednak pieniądze. Krajowa Izba Gospodarki (KIG) policzyła, że najniższa cena za zbieranie, odbiór,transport i przetwarzanie odpadów powinna wynosić ponad 400 zł za tonę.

— W wielu przetargach ceny schodzą poniżej 200 zł za tonę. Systemowi zagrażają przetargi oparte na najniższej cenie lub ryczałtowe. Zmusza się wykonawcę do szukania nielegalnej drogi pozbycia się odpadów. System kontroli monitorowania odpadów ma wiele mankamentów, a władztwo gmin nad odpadami jest pozorne. Samorządowców nie interesuje los odpadów. Wreszcie systemowizagraża duża produkcja wirtualnych dokumentów potwierdzających przetworzenie odpadów. Obawiam się, czy spełnimy unijne wymogi recyklingu do 2020 r. — mówi Krzysztof Kawczyński z KIG. Przykład? Za kilka lat co najmniej 50 proc. odpadów szklanych, papierowych i metalowych ma być poddanych recyklingowi.

— Jeśli nie zatrzymamy niepożądanych działań, nie osiągniemy celów unijnych. Działalność przedsiębiorców w zakresie gospodarki odpadami musi im się opłacać. Wiąże się to z wysokością opłaty za śmieci. Od naszej akceptacji kosztów będzie zależeć to, jak będzie wyglądać gospodarka odpadami — uważa Mariusz Rajca, prezes Tomra Sorting.

Eksperci podkreślają, że dumpingowe ceny w przetargach stwarzają ryzyko, że śmieci trafią do lasów zamiast do instalacji przetwarzania. Uważają też, że gminy źle organizowały przetargi, łącząc odbiór z zagospodarowaniem odpadów. W takich przypadkach liczyła się tylko cena.

— Wzięcie odpowiedzialności przez gminy polegałoby na wskazywaniu w przetargu regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK), do których mają trafiać odpady — uważa Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.