Śmierć różną ma cenę

Nie ma jednego standardu orzekania o szkodach osobowych. Najbardziej hojne są sądy na ścianie wschodniej, a skąpe – w Poznaniu

Ile jest warte ludzkie życie i zdrowie — na to trudne pytanie nawet kilkadziesiąt razy w tygodniu muszą odpowiadać polskie sądy. To efekt fali kilku tysięcy spraw, które skierowały do nich kancelarie odszkodowawcze — firmy specjalizujące się w dochodzeniu odszkodowań od ubezpieczycieli. Wszystkie dotyczą przypadków śmierci lub poważnego uszczerbku na zdrowiu w wypadkach komunikacyjnych. Tak duża próba pozwala im szacować, jak sądy podchodzą do kwestii wyceny najwyższej wartości, jaką jest ludzkie życie. Wnioski są zaskakujące: w zależności od regionu Polski różnicę w zasądzanych odszkodowaniach i świadczeniach w mocno zbliżonych do siebie sprawach mogą być nawet kilkakrotne.

Dowolność oceny…

Sądy w Polsce są niezawisłe, a sędziów ogranicza tylko prawo. To zaś stanowi, że w przypadku szkód osobowych wysokość zasądzanych świadczeń jest ustalana indywidualnie po zbadaniu przez sądy wszystkich okoliczności sprawy. Nie ma także dwóch identycznych spraw, co może wpływać na różnicę w orzeczeniach. W żaden sposób nie tłumaczy to tak drastycznej różnicy w zasądzonych świadczeniach.

— Uznaniowość sądu jest wpisana w sprawy dotyczące szkód osobowych. Jednak duża rozpiętość zasądzonych kwot rodzi poczucie niesprawiedliwości i niepewności co do prawa — uważa Daria Kaźmierczak, prawnik z kancelarii Lexbridge, współpracującej z firmą odszkodowawczą Auxillia.

Według przedstawicieli kancelarii odszkodowawczych, najmniejsze świadczenie są zasądzone przez sądy w Wielkopolsce. Nie chodzi o samo województwo wielkopolskie, ale o szerszy teren apelacji poznańskiej, w skład którego wchodzi m.in. Zielona Góra. Na tym obszarze orzekane są świadczenia nawet o połowę niższe niż w innych regionach Polski.

— Poznań jest miejscem, w którym sądom nadal zdarza się podważać prawo do dochodzenia zadośćuczynienia za ból i cierpienie spowodowane przez śmierć bliskiej osoby w wypadku samochodowym. I to mimo że od uchwały Sądu Najwyższego, która otwierała możliwość dochodzenia takich roszczeń, minęło już ponad siedem lat — mówi Bartłomiej Krupa, członek zarządu kancelarii odszkodowawczej Votum.

Nasi rozmówcy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, jakie jest źródło takiej praktyki sądowej. Niektórzy żartują, że to efekt przysłowiowego skąpstwa poznaniaków,które rozlewa się po całej apelacji. Sądy rejonowe starają się dopasować orzecznictwo do linii sądu apelacyjnego, który mieści się w Poznaniu, i przez to bardziej restrykcyjnie podchodzą do zasądzania świadczeń. Na przeciwległym biegunie leży południowo-wschodni zakątek Polski. Sądowym eldorado dla kancelarii odszkodowawczych i ich klientów jest obszar zaczynający się od Krakowa i idący łukiem przez Rzeszów do Lublina. Całkiem nieźle jest także na Podlasiu. Tamtejsze sądy przyznają najwyższe w kraju odszkodowania i świadczenia dla ofiar wypadków samochodowych. Prawnicy wprost mówią o efekcie ściany wschodniej, który powoduje, że odszkodowania od komercyjnych firm, którymi są ubezpieczyciele, są traktowane przez sądy jako forma pomocy społecznej.

— To biedniejsze regiony z wyższą stopą bezrobocia. Sądy biorą to pod uwagę i orzekają wyższe świadczenia. Szczególnie w przypadkach, gdy zginął lub ucierpiał jedyny żywiciel rodziny — mówi Daria Kaźmierczak.

…i brak standardów

Reszta kraju mieści się w szeroko pojętej średniej. Nie oznacza to jednak, że orzeczenia sądów są wystandaryzowane. Odstępstwa od regionalnych średnich zarówno w dół, jak i w górę są na porządku dziennym. To powoduje, że trudno ocenić, ile wynosi sprawiedliwe świadczenie pieniężne za śmierć czy utratę zdrowia w wypadku komunikacyjnym. Gołym okiem widać, że pomiędzy sądami brakuje komunikacji. Mecenas Joanna Smereczańska- Smulczyk, dyrektor kancelarii radców prawnych EuCO (jest częścią firmy Europejskiej Centrum Odszkodowań), podkreśla, że wszystkie sądowe decyzje dotyczące szkód osobowych są publikowane i zarówno pełnomocnicy poszkodowanych, jak i sędziowie mogą się z nimi zapoznać, by zobaczyć, jak kształtuje się orzecznictwo. Zastrzega przy tym, że jest przeciwna tworzeniu systemu, który automatycznie wyliczałby wysokość świadczeń na podstawie wybranych parametrów. Według niej, byłby on niesprawiedliwy, bo każdą sprawę należy ocenić indywidualnie. W ubiegłym roku takie rozwiązanie IT promowała firma HBT Polska. Nie spotkało się ono jednak z zainteresowaniem ubezpieczycieli. W Polskiej Izbie Ubezpieczeń trwają pracę nad powstaniem systemu porównywania szkód osobowych, na podstawie międzynarodowej klasyfikacji ICF. Nie będzie to jednak kalkulator do wyliczania wysokości odszkodowań. Izba pracuje także nad własną bazą wyroków sądowych, którą z chęcią podzieliłaby się z sędziami. Ci zaś różnie podchodzą do takiej pomocy. Dla części jest to próba wpływania na niezawisłość sądów, a dla innych zbyt mało.

— Wolałabym, żeby w Polsce zostało wprowadzone rozwiązanie stosowane od lat w Niemczech, które polega na publikacji co rok tabel z wysokością sugerowanych odszkodowań w konkretnych przypadkach — mówiła w czerwcu w rozmowie z „PB” sędzia Aneta Łazarska ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

OKIEM UBEZPIECZYCIELI
Wszyscy potrzebują przewidywalności

DOROTA FAL, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń

Znaczące różnice w orzeczeniach sądowych [w szkodach osobowych w podobnych sprawach — red.] powodują, że na rynku brakuje stabilności. Dla ubezpieczycieli mniej ważne jest to, ile dokładnie wypłacą po wyroku, o wiele ważniejsze, by wiedzieli wcześniej, ile powinni wypłacić. Dzięki temu mogą zawiązać odpowiednie rezerwy na szkody i wcześniej wkalkulować je w cenę ubezpieczeń. To, czego potrzebują ubezpieczyciele, ubezpieczeni i pokrzywdzeni, to przewidywalność.

OKIEM UBEZPIECZYCIELI
Wszyscy potrzebują przewidywalności

DOROTA FAL, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń

Znaczące różnice w orzeczeniach sądowych [w szkodach osobowych w podobnych sprawach — red.] powodują, że na rynku brakuje stabilności. Dla ubezpieczycieli mniej ważne jest to, ile dokładnie wypłacą po wyroku, o wiele ważniejsze, by wiedzieli wcześniej, ile powinni wypłacić. Dzięki temu mogą zawiązać odpowiednie rezerwy na szkody i wcześniej wkalkulować je w cenę ubezpieczeń. To, czego potrzebują ubezpieczyciele, ubezpieczeni i pokrzywdzeni, to przewidywalność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Śmierć różną ma cenę