Co najmniej 10 chińskich miast i jedną całą prowincję objęto tzw. czerwonym alertem, czyli maksymalnym, ze względu na zanieczyszczenie powietrza. Znaczną część kraju, po raz czwarty w tym miesiącu, pokryła gęsta mgła zanieczyszczeń.

Władze Pekinu po raz pierwszy w historii ogłosiły czerwony alert dla tej metropolii na początku grudnia, po czym powtórzyły tę decyzję w ubiegłym tygodniu. Ogłoszeniu alertu towarzyszyły nadzwyczajne środki ostrożności, m.in. ograniczania ruchu samochodów i zamykanie fabryk w celu zmniejszenia smogu.
W zamieszkanej przez prawie 96 mln ludzi prowincji Shandong obowiązuje po raz pierwszy najwyższy poziom alarmu dla całego terytorium. Smog spowija znaczne obszary północy, północnego wschodu i centrum kraju. Po trzech dekadach dynamicznego rozwoju gospodarczego chińskie miasta należą do najbardziej zanieczyszczonych na świecie. Zaostrzono co prawda normy emisji spalin, inwestuje się w odnawialne źródła energii, ale 60 proc. wytwarzanej w kraju energii wciąż pochodzi z węgla.
Smog bywa w Pekinie tak gęsty, że nie widać nawet budynków w najbliższej okolicy. Wychodząc na ulice, mieszkańcy nakładają na twarze maski ochronne.
