Czytasz dzięki

Smok ma ochotę na polskie jabłka

Ważą się losy naszych owoców w Chinach. Importerzy oglądają sady. Nad Wisłę zawitali też chińscy inspektorzy

Do końca tygodnia gościliśmy w Polsce delegację ekspertów chińskiego Generalnego Urzędu Nadzoru nad Jakością, Inspekcją i Kwarantanną. Spotykają się z urzędnikami, naukowcami, związkami branżowymi i sadownikami. Wszystko po to, by polskie jabłka mogły wjechać do Chin.

Nad Wisłę coraz częściej zjeżdżają też chińscy importerzy. Portal owocowo-warzywny freshplaza.com donosi, że zainteresowany polskimi jabłkami jest Fujian Oumeng Import and Export Trade, który właśnie spotyka się z naszymi sadownikami. Cytowany przez dziennikarza Henry Wang, reprezentujący firmę, tłumaczy, że nad Wisłę przyciągnęła go wysoka jakość owoców i ich konkurencyjna cena, ale też skala polskiej produkcji. Buduje więc kontakty na przyszłość.

— Jestem przekonany, że polskie jabłka zostaną dopuszczone do chińskiego rynku w ciągu sześciu miesięcy — mówi Henry Wang portalowi freshplaza.

Ruch w interesie

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, potwierdza, że od pewnego czasu do Polski zjeżdżają chińscy importerzy. — Oglądają sady w okresie zbiorów, degustują owoce. Goszcząc w Pekinie z urzędnikami dwa tygodnie temu, też widzieliśmy duże zainteresowanie. Pojawiło się kilka firm deklarujących jednorazowe zakupy na poziomie 500 ton. To sporo — twierdzi Mirosław Maliszewski.

W ubiegłym roku czołowym odbiorcą naszych jabłek była Rosja — embargo ogłoszono w sierpniu, a do tego czasu zdążyłotam trafić ponad 400 tys. ton z ponad 1 mln ton sprzedanych za granicę. Dużo jabłek odebrała też od nas Białoruś — ponad 260 tys. ton. Ile mogliby kupować Chińczycy?

Kolorowa innowacja

— Pojemność rynku to wielka niewiadoma. Tamtejsza krajowa produkcja to 76-78 mln ton jabłek, z czego większość trafia na rynek wewnętrzny. Odpowiednik naszego związku w Chinach mówił nam, że jesteśmy w stanie sprzedać nawet 500 tys. ton. Dla nas to ogromna liczba, ale w skali ich rynku niewielka, więc realna — twierdzi Mirosław Maliszewski.

Chińczycy preferują słodkie odmiany jabłek. Przyzwyczajeni są do jednokolorowych — czerwonych albo zielonych.

— Do dwukolorowych dopiero ich przekonujemy. Jednocześnie to nasz wyróżnik — niewątpliwie polskie jabłka byłoby widać na półce — dodaje szef Sadowników RP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy