SNB rozdaje karty, fortuna się odwraca

Kamil Koprowicz
opublikowano: 07-09-2011, 00:00

Gra na wzrost franka wiązała się z dużym ryzykiem, ale takiego zwrotu akcji nikt się nie spodziewał.

Inwestorzy, którzy zakładali spadek kursu franka, dostali od SNB prezent i zarobili krocie. Ci, którzy obstawiali wzrost, w kilka minut wylecieli z gry, tracąc duże pieniądze

Gra na wzrost franka wiązała się z dużym ryzykiem, ale takiego zwrotu akcji nikt się nie spodziewał.

Na rynku franka szwajcarskiego doszło wczoraj do rewolucji. Od godz. 8 do 10 kurs EUR/CHF spokojnie dryfował w okolicach 1,11. O godz. 10 Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) poinformował, że ustalił minimalny kurs wymiany franka na 1,20 za euro, o prawie 10 proc. wyższy niż we wtorek rano. SNB jedną decyzją ustalił nowe zasady gry na foreksie — koniec z mocnym frankiem.

Momentalny zwrot

Inwestorzy, którzy znaleźli się po właściwej stronie rynku i grali na spadek franka, zyskali krocie. Ci, którzy grali na wzrost franka, tracili wszystko.

— Ten moment zapisze się w historii rynku — komentuje Marek Wołos z zarządu DM TMS Brokers.

— Inwestorzy zareagowali momentalnie. Na rynku doszło do ogromnego ruchu, połączonego z gwałtownym wzrostem obrotów, nie tylko na EUR/CHF, ale także na innych parach walutowych z frankiem, a nawet na EUR/USD. Frank szwajcarski skokowo stracił na wartości, co pokazuje, że inwestorzy potraktowali poważnie komunikat SNB. Cały ruch na rynku franka trwał około 15-20 minut, choć największe zmiany nastąpiły zaraz po godzinie 10 — dodaje Przemysław Kwiecień, analityk DM X-Trade Brokers.

Wszystko albo nic

Inwestor, który wczoraj rano zajął długą pozycję na otwarciu przy kursie EUR/CHF 1,1085, zyskał krocie. Wykładając 10 tys. zł na foreksie w mgnieniu oka, przy wzroście kursu o 10 proc. można było zarobić 100 tys. zł. To efekt wysokiej dźwigni. Z drugiej strony — inwestorzy zakładający wzrost franka w skrajnym wypadku w kilkanaście minut tracili depozyty.

— Pierwszy dynamiczny ruch z 1,12585 do 1,15 trwał kilkanaście sekund. W tym czasie można było zwielokrotnić wartość swojego kapitału lub stracić nawet więcej niż depozyt zabezpieczający. Szczególnie w momencie, gdy rynek stracił płynność. Już minutę później kurs osiągnął 1,184. Mówimy więc o minucie i piętnastu sekundach. To był decydujący czas — mówi Łukasz Wardyn, analityk Citi Index.

Inwestorzy liczyli się z interwencją SNB, bo bank ich już do tego w sierpniu przyzwyczaił. Nikt jednak nie zakładał, że jednym ruchem momentalnie obniży kurs aż o 10 proc.

— To nie było do przewidzenia. Oczywiście inwestorzy zdają sobie sprawę z faktu, że żyjemy w czasach wojen walutowych. Państwa robią wszystko, by obronić swoich eksporterów. Przecież ostatni raz SNB zamroził kurs ponad 30 lat temu — mówi Łukasz Wardyn, analityk Citi Index.

Na odsiecz gospodarce

Analitycy i ekonomiści od sierpnia piszą, że frank jest przewartościowany nawet o 30 proc. Dlatego konkurencyjność szwajcarskiej gospodarki słabła, a rentowność przedsiębiorstw spadała. Skuteczna interwencja była potrzebna.

— W szwajcarskiej prasie pojawiły się w weekend informacje, że silna grupa lobbingowa eksporterów zwróciła się do SNB, by przyjęto przedział wahań EUR/CHF 1,10-1,15. To miał być sposób, by nie dopuścić dalszego umocnienia szwajcarskiej waluty — komentuje Marek Wołos.

SNB postanowił pójść jeszcze dalej. Co teraz z frankiem?

— Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz kurs pary EUR/CHF zamarł w okolicach 1,20. SNB nie pozwoli na dalszy spadek, a okoliczności nie sprzyjają wzrostowi. Zainteresowanie rynku może się przenieść na rynek EUR/USD, która od wielu tygodni pozostaje w szerokiej konsolidacji. Pogłębiające się spadki na rynkach akcji i taniejące surowce powinny wzmacniać dolara w relacji do euro — dodaje Przemysław Kwiecień.

Depozyty w górę

W reakcji na zmiany na rynku Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW) podniósł wymagany depozyt zabezpieczający dla kontraktów terminowych opartych na CHF z 4,4 proc. do 8,0 proc. Ta decyzja dotyczyła rynku kontraktów organizowanego przez GPW. Czy to nie wprowadzi dodatkowego zamieszania?

— Na rynku jest duża zmienność. To standardowe zachowanie izby rozliczeniowej. Nie powinno to sprawić większych problemów dla klientów i domów maklerskich — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

— To było związane ze zmiennością rynkową kursu CHF/PLN, podyktowaną głównie decyzją Banku Centralnego Szwajcarii — mówi Iwona Sroka, prezes KDPW.

KDPW zapewnia, że decyzja miała na celu jedynie dobro inwestorów.

— Spadek kursu CHF/PLN o około 8 proc. oraz spadek kursów kontraktów terminowych na CHF/PLN spowodowały wzrost wymagań z tytułu depozytów zabezpieczających dla klientów, posiadających otwarte pozycje w kontraktach. Dodatkowo, by nie blokować obrotu kontraktami na GPW, wydaliśmy zgodę na rozszerzenie dopuszczalnych ograniczeń dla wahań kursu na kontrakty CHF/PLN do +/- 10 proc.

52,3%

O tyle od początku roku wzrósł wolumen obrotów kontraktami na pary walut z frankiem na GPW.

3

Tyle razy wzrosły w sierpniu obroty kontraktami walutowymi na franka szwajcarskiego, licząc rok do roku.

125

tys. Tyle wynosił wolumen obrotu kontraktami na franka szwajcarskiego w tym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu