Nie było zmowy, nie ustalaliśmy cen minimalnych w umowach z dystrybutorami i nikogo do niczego nie zmuszaliśmy — argumentuje zarząd Śnieżki. Kilka dni temu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zarzucił giełdowej spółce działanie w zmowie cenowej z jej 55 dystrybutorami. I nałożył na nią karę wysokości 854,5 tys. zł (łącznie kara przekroczyła 6,7 mln zł).
— Nie o wysokość kary tu chodzi, lecz o dobre imię j firmy. — podkreśla stanowczo Piotr Mikrut, prezes Śnieżki.
Antymonopol pod lupę wziął jeden z paragrafów umowy Śnieżki z dystrybutorami z lat 2005-07. Spółka twierdzi, że jedynie zalecała, by sprzedaż jej wyrobów odbywała się w sugerowanych cenach nie niższych niż cena cennikowa. Zapis ten był później zmodyfikowany. Mówił on, że za ceny nieuczciwe Śnieżka będzie uważała ceny znacząco odbiegające od cen cennikowych lub sugerowanych.
— Powielając ten zapis nie mieliśmy świadomości, że UOKiK ma do niego jakieś zastrzeżenia, a przecież informowaliśmy urząd o wszystkich naszych działaniach w tej sferze. Dla nas te zapisy miały charakter miękkiej rekomendacji — mówi Piotr Mikrut.

Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu