Sobolewski chce Rady Etyki i Ładu Informacyjnego

DI, Radio PiN
opublikowano: 29-01-2008, 15:03

Prezes GPW, w wywiadzie dla Radia PiN, prezentuje sposoby na zachowanie przez analityków umiaru. 

Oto część rozmowy z 29 stycznia:

Cezary Szamanek, Radio PiN: Mija tydzień od dnia, kiedy wsadził pan kij w mrowisko mówiąc, że analitycy są niezbyt odpowiedzialni wieszcząc krach i apokalipsę na polskich rynkach finansowych. Tak półprywatnie pan jest zadowolony z tej swojej wypowiedzi?

Ludwik Sobolewski, prezes GPW: Jestem bardzo zadowolony. A jeżeli jestem niezadowolony z czegoś to z tego, że nie powiedziałem tego wcześniej. Ale nie było takiego krzyczącego przykładu, jaskrawego przykładu, który by do tego zachęcał czy poniekąd zmuszał. Ja nie powiedziałem tak jak pan teraz streścił, że analitycy są niedobrzy. Nie, ja analityków uważam za fundamentalnie ważny element rynku kapitałowego i to nie są czcze słowa, np. zaprosiłem analityków do współredagowania w listopadzie naszego portalu, ja ich czytam i to są naprawdę bardzo ważni ludzie. Ja nie o analitykach mówiłem, ja krytykowałem pewien typ wypowiedzi i nadal uważam, że to są wypowiedzi skandaliczne, niedopuszczalne. Pewien typ wypowiedzi, który właściwie nie jest żadną analizą, nie jest właściwie wypowiedzią analityka. Jest po prostu czystą  publicystyką czy sensacją a jest to firmowane przez analityka finansowego i tutaj właśnie jest sedno tego problemu, przynajmniej z mojego punktu widzenia.


CS: Walczyć z tym (red.: wolność słowa) chyba  raczej nie można, prawda?.

LS: Słyszeliśmy w zeszłym tygodniu, że w Polsce jest wolność słowa, ale proszę państwa jeżeli chodzi o uczestników rynku finansowego, tych którzy zarabiają na życie dzięki zaufaniu, którego udzielili im klienci rynku finansowego... Mówię teraz niemalże słowami z  tego listu, o który pan tak  bardzo pyta, czyli z listu do przewodniczącego Kluzy. Jeżeli chodzi o takich ludzi, to wolność słowa nie jest wolnością nieograniczoną, nie jest. Być może te ograniczenia nie zawsze wynikają z prawa, chociaż mamy stosowną dyrektywę, która szalenie ogranicza poprzez instrumenty prawne co analityk, doradca inwestycyjny może mówić, jakie komunikaty może przekazywać klientowi...   

CS: Chce pan, by dla takich ludzi wolność słowa była ograniczona?

LS: Natomiast jest jeszcze coś takiego jak dobra praktyka. Jest coś takiego jak standard i nie może być tak, że jeżeli ktoś pełni tę szczególną rolę, to korzysta z nieograniczonej wolności słowa. To znaczy może tak być, bo wszystko może się zdarzyć, ale wtedy należy się do tego odnieść i jakoś to zwartościować.

CS: Chce pan, żeby ta sytuacja uległa zmianie, proponuje pan jakieś rozwiązanie w piśmie do KNF-u?

LS: Panie redaktorze, ja jeszcze powiem w ten sposób, otóż ktoś już myślał podobnie jak ja. Mianowicie istnieje jeszcze w Polsce coś takiego jak kodeks etyczny Związku Maklerów i  Doradców, i tam proszę zobaczyć, zachęcam do tego wszystkich moich polemistów,  w paragrafie 21 jest napisane, że doradcy i maklerzy w kontaktach ze środkami masowego przekazu powinni wykazać szczególną dbałość o odpowiedni poziom merytoryczny wypowiedzi oraz umiar i rozsadek, czy też umiarkowanie i rozsądek. Proszę mi powiedzieć, czy zdanie, które mówi: na rynku akcji dojdzie niedługo do katastrofy, i to jest koniec, czy spełnia te wymagania? 

CS: Słowo katastrofa nigdy nie jest umiarkowane, bądźmy szczerzy.

LS: Tak, ale co więcej - to zdanie nie spełnia tego warunku, żeby ta wypowiedź miała  właściwy poziom merytoryczny. Takich wypowiedzi nie znajdziemy w mediach zachodnich...

CS: Za złamanie zapisów tego kodeksu kar nie ma, chce pan, aby były?

LS: Nie, nie, nie, tutaj jest też bardzo istoty punkt - mianowicie ja mam głębokie przekonanie, oparte na jakieś tam wiedzy, że kara, zwłaszcza w sytuacjach miękkich, bo to jest sytuacja miękka.... Tutaj się zgadzam całkowicie z przewodniczącym Kluzą, tylko do tego co on powiedział, ja dodaję to, że w przestrzeni między swobodą a naruszeniem prawa jest jeszcze coś takiego jak dobra praktyka. Zresztą on to wczoraj też przyznał publiczne sugerując, że tym obszarem przestrzeni powinny się zajmować organizacje rynku. Otóż ja uważam, że w tego rodzaju miękkich zagadnieniach najlepszym motywatorem jest nie jakaś sankcja czy kara, tylko najlepszym motywatorem jest pokazanie dobrego przykładu. Taką strategię przyjęliśmy, jeżeli chodzi o dobre praktyki spółek notowanych na giełdzie, gdzie nawet w regulaminie giełdy napisaliśmy, że nikt nie będzie karany, nikt nie będzie potępiony, czy jakoś sankcjonowany za nieprzestrzeganie dobrej praktyki, natomiast ci, którzy będą demonstrować pełne stosowanie tego zbioru, będą w jakiś sposób wyróżnieni czy „nagrodzeni” poprzez instrumenty, które są giełdzie dostępne. I taką strategię też zamierzamy zastosować w przypadku tego tematu, o którym rozmawiamy.

CS: Co to znaczy „nagrodzeni”? Czym mogą być nagrodzeni?

LS: Zacznę może w ten sposób, jeszcze wracając do tego pytania, co teraz myślę po tym tygodniu. Otóż myślę, że żeby rozwiązać problem, to najpierw trzeba go nazwać.

CS: Pan już go sobie nazwał?

LS: Ja go sobie nazwałem we wtorek. Wewnątrz siebie samego nazywałem już wcześniej, ale publicznie nazwałem go we wtorek. Nie chodzi tylko o te zachowania na pograniczu manipulacji, my tego może do końca nie czujemy, bo rozmawiamy o giełdzie. Wiadomo, że to jest wyższe ryzyko itd. I może zdanie, które mówi, że na rynku akcji niedługo dojdzie do katastrofy jakoś nas tak mniej rusza, bo generalnie giełda to jest wyższe ryzyko inwestycyjne niż inne produkty finansowe. Otóż chciałabym, żeby pan wyobraził sobie następujące zdanie, o takiej samej strukturze, tylko troszeczkę zmienione. W sektorze bankowym dojdzie niedługo do katastrofy.

CS: Ja bym od razu zapytał o powody.

LS: A ja bym od razu zaczął się zastanawiać, co się będzie działo, jak wyjdziemy na ulicę i czy jest takie ryzyko, że zobaczymy jakieś zmiany w rzeczywistości. Jest bardzo istotne, żeby nazwać problem.

CS: Mamy nazwany problem. Co teraz?

LS: Jak mamy nazwany problem, to można zacząć go rozwiązywać.

CS: To jakie będzie to rozwiązanie?

LS: Nie jest w naszym stylu, żeby problem tylko nazwać i się wycofać, zmierzam doprowadzić do utworzenia czegoś, co nosi roboczą nazwę Rada Etyki i Ładu Informacyjnego, to będzie przy GPW. To będzie takie cało złożone z kilku czy kilkunastu osób, które postawi sobie za cel w gruncie rzeczy ograniczenie tego zjawiska, o którym mówię.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, Radio PiN

Polecane