Prywatyzacja w znacznym stopniu musi być prowadzona pod kątem potrzeb otwartych funduszy emerytalnych (OFE), taką opinię wyraził w wywiadzie dla PAP minister skarbu Jacek Socha.
PAP: Mówił Pan w jednym z wywiadów, że prywatyzacja w Polsce musi być kontynuowana, głównie za pośrednictwem giełdy, bo grozi nam erozja aktywów OFE i marginalizacja rynku kapitałowego. Czy kwestia inwestycji OFE ma być wyznacznikiem prywatyzacji? A co z innymi formami prywatyzacji?
Minister skarbu JACEK SOCHA: Przeprowadzono reformę emerytalną, która obejmuje miliony Polaków, a dopiero w 2025 roku nastąpi stabilizacja wartości aktywów OFE. Zebrały one już ponad 50 miliardów złotych. Kiedy mamy się zastanawiać, co OFE kupią? Do tej pory unikano takiej dyskusji.
Proponujemy, by w ofercie dla OFE były zarówno papiery skarbowe, jak i papiery o charakterze infrastrukturalnym, papiery dłużne firm działających w Polsce, a wreszcie - papiery udziałowe spółek, które obecnie należą do Skarbu Państwa. Obecnie na giełdę trafią emisje kilku spółek prywatnych, mające łączną wartość zaledwie kilkuset milionów złotych. Mówimy więc tylko o pewnym uzupełnieniu dla dużych emisji spółek Skarbu Państwa. Jeśli przez najbliższych kilka lat nie będzie stałego dopływu do OFE takich spółek, jak PKO BP, Enea, Południowy Koncern Energetyczny (PKE), Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), może Polskie Sieci Energetyczne (PSE), to co roku kilkanaście miliardów złotych prawdopodobnie będzie musiało zostać zainwestowanych za granicą. Oczywiście, politycy nie będą chcieli na to się zgodzić.
PAP: Co w tym roku trafi na giełdę?
SOCHA: Koncentrujemy się na PKO BP, które może zadebiutować w IV kwartale. Możliwe jest jeszcze przygotowanie Ciechu, Zelmera i Polmosu Białystok, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne są już dopuszczone do publicznego obrotu. Ponadto zostaną wybrani doradcy dla PGNiG, Enei, PKE. Może rozpoczną się bardzo wstępne rozmowy dotyczące przygotowania PSE.
Jeżeli OFE gromadzą pieniądze Polaków, to logiczne jest, by majątek Skarbu Państwa trafiał właśnie do nich, a więc do osób, które w przyszłości z polskich spółek będą otrzymywać emerytury. Rynek kapitałowy przestał być dodatkiem do transformacji ekonomicznej, wraz z rozwojem reformy emerytalnej staje się jednym z najważniejszych jej elementów. Polską racją stanu jest zagospodarowanie aktywów należących do Skarbu Państwa. Wiem, że to brzmi jak slogan polityczny, ale nic na to nie poradzę.
PAP: Czy będzie Pan przyspieszać wprowadzanie na giełdę PZU?
SOCHA: Mamy tu do czynienia z udziałowcem, który ma uprawnienia korporacyjne, istnieją dodatkowe umowy, toczy się spór co do charakteru tych umów i tego, w jakim stopniu podlegają one umowie o wzajemnej ochronie inwestycji. Dopóki ta sprawa nie zostanie wyjaśniona, dalszy proces zmian własnościowych PZU jest zatrzymany. Decyzja o kierunku działania będzie podjęta przez rząd.
PAP: Wyraził Pan opinię, że uczestnicząc w prywatyzacji OFE miałyby obejmować określone pakiety na określony czas, nie byłaby to w pełni swobodna inwestycja. Jak to rozumieć w odniesieniu do wymogu stawianego inwestycjom OFE, by były one płynne?
SOCHA: Zastanawiam się, czy i w jakim stopniu aktywa OFE muszą być płynne. Na razie OFE nie wypłacają pieniędzy, pierwsze wypłaty nastąpią za pięć lat. W gestii Skarbu Państwa pozostają spółki o znaczeniu istotnym dla polskiej gospodarki, w odniesieniu do których podkreśla się konieczność zachowania polskiego charakteru. W moim przekonaniu, podpisując z OFE umowy o ograniczeniu na kilka lat prawa zbycia danego pakietu, można jednocześnie osiągnąć ważny cel zdywersyfikowania ich aktywów. Oczywiście, pomysł taki należałoby przeanalizować pod kątem mechanizmu złotej akcji, której posiadanie jest w Unii Europejskiej mocno ograniczone.
PAP: Gdyby porównać dostęp do majątku narodowego za pośrednictwem OFE, czyli reformę emerytalną i program Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, to jak by Pan ocenił te dwa programy?
SOCHA: Pomysł z NFI był chybiony od samego początku. Komisja Papierów Wartościowych zawsze stała na stanowisku, że nie jest to dobry program. Mieliśmy rację, bo jakiekolwiek próby pójścia na skróty na rynku papierów wartościowych kończą się źle.
Gdyby ktoś w 1990 roku utworzył OFE, które dysponowałyby wówczas 30 proc. majątku narodowego na potrzeby emerytów, a jednocześnie 70 proc. tego majątku przeznaczono by do restrukturyzacji i sprzedaży, byłoby to dobre rozwiązanie. Nie uda się jednak budować rynku papierów wartościowych tworząc substytut pieniądza. A powszechne świadectwa udziałowe były takim substytutem. W dodatku umowy z firmami zarządzającymi powinny być powiązane tylko z efektywnością zarządzania i wzrostem wartości portfela. A ile z uczestniczących w programie 512 spółek trafiło na giełdę?
Natomiast OFE działają w normalnych warunkach rynkowych. Chociaż istnieje problem z wyceną realnej wartości ich portfeli. Często upraszcza się i przyjmuje, że samo dopuszczenie papieru do publicznego obrotu i jego obecność na giełdzie gwarantuje płynność. Niestety, tak nie jest. Jest sporo małych i średnich spółek, które są na giełdzie i w portfelach OFE, jednak brak płynności sprawia, że nominalna wartość funduszu nie jest tożsama z jego realną wartością.
PAP: Czy wspierając rynek kapitałowy będzie Pan wspierał prywatyzację warszawskiej Giełdy?
SOCHA: Giełda działa jako sprawna spółka infrastrukturalna należąca w 98 proc. do Skarbu Państwa. Gdyby była prywatna, znalazłaby kilka dodatkowych źródeł przychodu. Słabością giełdy jest jej zależność od koniunktury giełdowej: jeśli są duże obroty - ma też duże przychody. Kiedy jednak w poprzednich latach obroty były niewielkie, giełda zbliżała się do straty operacyjnej.
Będę wspierać prywatyzację GPW. Prywatyzacja zwiększy możliwości rozwojowe giełdy. Ponadto zawsze uważałem, że giełdzie - oprócz zmiany struktury własności - potrzebne jest znalezienie miejsca w Europie, w tworzących się grupach giełd. Z tym nie można zwlekać, bo giełdy słabe z krajów transformacji już szukają nowych właścicieli. Tak zdarzyło się z Wilnem, z Rygą i tak będzie z innymi rynkami Europy Środkowej. Ten ruch trzeba uprzedzić.
PAP: Zatem kiedy akcje GPW mogą trafić na giełdę?
SOCHA: W tym roku nie jest to możliwe. Upublicznienie akcji giełdy powinno być związane ze znalezieniem dla niej strategicznego partnera, dzięki któremu jej możliwości działania wykroczą poza granice Polski. Zmiana struktury własności pozwoli traktować rynek w Warszawie nie jako lokalny rynek dla polskiej gospodarki, ale jako giełdę, na której mogą być notowane inne podmioty.
PAP: Czy jest w tej chwili sens, by myśleć o ponownym rozważeniu kwestii zwolnienia inwestorów indywidualnych z podatku od dochodów kapitałowych wówczas, gdy inwestują długoterminowo. Na przykład, jak w Niemczech - na przynajmniej rok.
SOCHA: Nigdy nie podobały mi się rozwiązania podatkowe dotyczące rynku kapitałowego i jako minister skarbu nie zmieniłem zdania. Zobaczymy, jak ukształtują się podatki od dochodów kapitałowych za rok 2004. Uważam, że koszty inwestorów będą wyższe od ich przychodów. Moim zdaniem trzeba odpowiedzieć na pytanie: jeśli inwestycje długoterminowe, to jakie?
W rządowej agendzie Warsaw City 2010 mówi się o ponownej analizie rozwiązań podatkowych. Jednak proponowany okres trzyletni nie ma sensu, lepszy jest okres roczny. Dłuższy okres nie daje proinwestycyjnego bodźca. Natomiast tworzenie antybodźców do rozwoju rynku kapitałowego, to działanie przeciwko temu, co określam jako jeden z najważniejszych elementów transformacji. Powinniśmy wrócić do stanu poprzedniego - gdy podatków nie było. Natomiast jeśli mają być, to system powinien motywować do inwestycji indywidualnych. Sądzę, że prywatyzacja PKO BP pokaże, jak duża jest grupa inwestorów indywidualnych. Trzeba pamiętać, że w każdym rozwiniętym kraju osoby fizyczne mają duży udział w rynku kapitałowym.
PAP: Jak będzie Pan chciał rozwiązać problem reprywatyzacji?
SOCHA: W funduszu reprywatyzacyjnym jest obecnie wystarczająco dużo środków, aby zaspokoić wszystkie nasze zobowiązania z tytułu prawomocnie wydanych wyroków dotyczących reprywatyzacji. Rząd przyjął w marcu założenia do ustawy reprywatyzacyjnej. Chcemy, aby ustawa trafiła do parlamentu pod koniec tego roku. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że ta ustawa nie w pełni będzie rekompensowała utracony majątek. Po tylu latach, nacjonalizacji mienia, transformacji, która prowadziła do zmian własnościowych, państwo polskie stać jedynie na sprawiedliwą wypłatę odszkodowań.
Natomiast bardzo trudno będzie znaleźć formułę pełnego zaspokojenia roszczeń osób, które utraciły mienie.
lach/ pr/ skr/