Socha: Żadnej 'listy Pęka' nie widziałem

opublikowano: 2007-05-29 11:28

Były przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) Jacek Socha powiedział, że nie wiadomo mu nic o "liście Pęka". We wtorek Sochę przesłuchuje sejmowa komisja śledcza ds. banków.

Socha odpowiadał na pytania Artura Zawiszy (PR) i Waldemara Nowakowskiego (Samoobrona), którzy nawiązywali do wcześniejszych zeznań europosła Bogdana Pęka (LPR). Pęk mówił, że widział u b. przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych (KPW - poprzedniczki KPWiG) Lesława Pagi listę akcjonariuszy Banku Śląskiego (BSK). Na tej liście miały znajdować się znane nazwiska, w tym osób, które były uprzywilejowane podczas sprzedaży akcji BSK.

"Nic o takiej liście nie wiem, takiej listy nie widziałem" - podkreślił Socha, który był podczas prywatyzacji BSK (w 1993 i 1994 r.) dyrektorem biura inspekcji KPW.

"Nie znam ani jednego nazwiska, żadnej osoby, która miałaby być w szczególny sposób wyróżniona i znajdować się na tej liście" - dodał.

Nie wykluczył jednak, że taka lista mogła istnieć, ponieważ gdyby Komisja zwróciła się do biura maklerskiego prowadzącego sprzedaż akcji BSK o wykaz akcjonariuszy, musiałaby listę otrzymać.

Socha dodał, że podczas kontroli prowadzonej przez Komisję w Domu Maklerskim BSK natrafiono na "szereg worków z niepotwierdzonymi świadectwami". DM BSK stanowił wówczas część BSK, na co zezwalało ówczesne prawo. Dopiero później domy maklerskie stanowiące część banków byy wydzielane w odrębne instytucje.

Na początku lat 90. kupujący akcje otrzymywali świadectwa depozytowe, które następnie należało potwierdzić w biurze maklerskim, by zapis o stanie posiadania znalazł się na rachunku inwestycyjnym. Dopiero potem można było składać zlecenia sprzedaży akcji na Giełdzie.

Socha dodał, że analiza KPW wykazała, iż procentowo więcej potwierdzonych świadectw depozytowych mieli pracownicy BSK. "Wysnuliśmy taki wniosek, że zrobiono to celowo" - wyjaśnił Socha, dodając, że opóźnienia w potwierdzaniu świadectw mogły prowadzić do zawyżania kursu giełdowego akcji BSK ze względu na niską podaż akcji.

Akcje BSK sprzedawano jesienią 1993 r., po 500 tys. ówczesnych złotych. Na pierwszej sesji notowań giełdowych, w styczniu 1994 r., cena wyniosła 6,75 mln zł. Ze względu na opóźnienia w potwierdzaniu świadectw część akcjonariuszy nie mogła sprzedać akcji przy tak wysokim kursie. (PAP)