Sokom przelewa się tylko w niszy

Wzrostem sprzedaży cieszą się wyłącznie ci producenci, którzy postawili na soki nie z koncentratu. To kategoria z potencjałem.

Tylko soki z kategorii „nie z koncentratu” mogą liczyć na łaskawość polskich konsumentów. Jak wynika z raportu za 2013 r. opublikowanego przez European Fruit Juice Association, to jedyny segment rynku soków, który nie odnotował spadku. Na minusie są zarówno soki sygnowane przez producentów, jak i marki własne sieci — pasteryzowane (których sprzedaż sięga 378 mln litrów) i niepasteryzowane (60 mln litrów).

Najbardziej ucierpiał w ubiegłym roku wolumen sprzedaży produktów pasteryzowanych, pod marką sieci handlowych — spadł aż o 6,3 proc. W tym czasie pasteryzowane soki nie z koncentratu (pod marką producentów i sieci) odnotowały prawie 62-procentowy wzrost.

— Jest to trend widoczny w krajach bardziej rozwiniętych od dawna, więc mogliśmy się spodziewać, że także nasz rynek będzie szedł w kierunku tzw. soków bezpośrednich, a nie odtwarzanych. We Francji ta kategoria stanowi połowę rynku, ale w Danii nie przekracza 10 proc. Trudno powiedzieć, jak mocną pozycję będzie miała w Polsce. Przyrost jest duży, ale baza jest bardzo niska [patrz wykres — red.]. Dla większych producentów to jednak sygnał, żeby zainteresować się tę częścią rynku i być może poszerzyć portfolio — mówi Julian Pawlak, szef Krajowej Unii Producentów Soków.

Zdaniem Ryszarda Męczyńskiego z Tłoczni Soków Rembowscy, rozwojowi niszy sprzyja rosnąca świadomość konsumentów i moda na żywność naturalną. — W tym roku, w związku z rosyjskim embargiem, soki dodatkowo zachęcają ceną. Być może klienci, którzy je teraz polubią, będą po nie sięgać również wtedy, gdy będą droższe — mówi Ryszard Męczyński.

Jego zdaniem, soki nie z koncentratu mogą liczyć na popularność podobną jak w Niemczech, gdzie zagospodarowały około 15 proc. rynku szacowanego na 1747 mln litrów.

— Istotna jest stopa życiowa konsumentów. Dopóki w Polsce znacznie się nie podniesie, ta kategoria pozostanie niszą — dodaje Ryszard Męczyński.

Zdaniem Juliana Pawlaka, obecnie produkcją soków nie z koncentratu zajmują się w większości mniejsi gracze, bo więksi — ze względu na ogólnopolską dystrybucję — potrzebują wyrobów o większej trwałości. Powoli jednak wchodzą w ten segment. Ryszard Męczyński przyznaje, że wzrost konkurencji, związany z rosnącym zainteresowaniem kategorią, jest już wyraźnie odczuwalny.

— Zawsze w takim momencie pojawiają się producenci, którzy w pogoni za obniżką kosztów wytwarzają produkt bardzo niskiej jakości, co psuje opinię całej branży i hamuje jej rozwój — przestrzega przedstawiciel Tłoczni Soków Rembowscy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Sokom przelewa się tylko w niszy