"Solidarne Państwo" po roku budzi kontrowersje

(Tadeusz Stasiuk)
31-10-2006, 21:36

Wg premiera "Solidarne Państwo" to zdecydowanie dobry czas dla Polski. Opozycja i eksperci - to zasługa dobrej koniunktury na świecie.

Zdaniem premiera Jarosława Kaczyńskiego, rok realizacji programu "Solidarne Państwo" to zdecydowanie dobry czas dla Polski. Z kolei opozycja i eksperci zwracają uwagę, że wzrost gospodarczy nie jest jedynie zasługą obecnego rządu: miały na to wpływ poprzednie gabinety i koniunktura na świecie.

We wtorek na konferencji prasowej premier i jego poprzednik Kazimierz Marcinkiewicz podsumowali rok realizacji programu "Solidarne państwo", przyjętego przez gabinet Marcinkiewicza 9 listopada zeszłego roku.

"Mamy wzrost gospodarczy, znaczny wzrost eksportu, poprawę sytuacji w handlu zagranicznym, czyli mniejszy deficyt, mniejsze bezrobocie i większe bezpieczeństwo" - mówił Jarosław Kaczyński. Podkreślał, że w ostatnim roku, "w widoczny sposób poprawiły się podstawowe wskaźniki społeczne i gospodarcze".

J.Kaczyński ocenił, że rządowi udało się połączyć dwa cele, do tej pory traktowane rozłącznie: społeczne i gospodarcze. Jak wyjaśniał, cel społeczny to "solidarna polityka", a cel gospodarczy to "polityka wzrostu".

Z kolei były premier wśród sukcesów programu "Solidarne państwo" wymienił 67 miliardy euro "wywalczone" dla Polski w budżecie UE, korzystny dla gospodarki budżet krajowy i ponad 5-procentowy wzrost gospodarczy, a także utworzenie ministerstwa rozwoju regionalnego i zmianę ustawy o zamówieniach publicznych.

Nawiązując do polityki zagranicznej, J.Kaczyński powiedział, że zabiegi polskiej dyplomacji nie prowadzą do izolacji naszego kraju w świecie, ale - przeciwnie - "do otwierania różnego rodzaju nowych możliwości". J. Kaczyński zaznaczył, że w stosunkach z Niemcami "sytuacja zaczyna się zmieniać na lepsze".

Premier zadeklarował, że jego gabinet "będzie oszczędzał tam, gdzie to jest możliwe". Zapowiedział, że dziennikarze otrzymają raport z realizacji innego programu rządowego - "Tanie Państwo", którego celem jest ograniczenie kosztów funkcjonowania administracji państwowej.

Tymczasem Zbigniew Chlebowski, który w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej odpowiada za finanse, uważa, że obecny rząd nie wykorzystał dobrej koniunktury w gospodarce na przeprowadzenie poważnych reform. "Podatki rosną, rząd wycofał się z programu +Tanie państwo+, rosną wydatki na administrację publiczną, mamy kolejny zły budżet na przyszły rok" - zaznaczył Chlebowski.

W jego ocenie, dobra sytuacja gospodarcza to efekt koniunktury światowej i umiejętnego wykorzystania przez polskich przedsiębiorców członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Z kolei zdaniem wiceszefowej klubu SLD Izabeli Jarugi-Nowackiej, przyczynili się do tego także poprzednicy Marcinkiewicza i J.Kaczyńskiego - Marek Belka i Leszek Miller. "Cieszę się, że jest nieźle, tylko boję się, że za chwilę, bez żadnej refleksyjnej, czy też krytycznej uwagi (...) znowu się obudzimy i zobaczymy, że są kłopoty" - mówiła Jaruga-Nowacka. W jej ocenie, rząd nie podejmuje decyzji, które pozwoliłyby na lepsze wykorzystanie wzrostu gospodarczego.

"To, czym się chwali w tej chwili premier Kaczyński to właściwie zasługi, które niewiele mają wspólnego z działalnością rządów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego" - ocenia socjolog Ireneusz Krzemiński z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem, największym sukcesem rządów PiS jest to, że "nie zdołały popsuć procesu koniunktury gospodarczej".

Z kolei dr Marek Migalski z Uniwersytetu Śląskiego uważa, że nie można zarzucić rządom PiS, iż zrobiły "specjalnie wiele, by zniszczyć sukces gospodarczy". "Problemem tych rządów nie jest to, że zrobiły coś strasznie złego dla polskiej gospodarki, a tym samym dla polityki +Polski Solidarnej+. Problemem jest to, że mogły zrobić więcej. Ten rok w dużej mierze był rokiem kryzysu politycznego, problemów gospodarczych, które przykryły realizację postulatu +Solidarnego państwa+" - argumentował politolog.

Na "trójkę" rok funkcjonowania programu "Solidarne Państwo" ocenił prezes Business Centre Club (BCC) Marek Goliszewski. "To, o czym mówił premier, jest prawdą. Istnieje też jednak druga strona medalu" - podkreślił Goliszewski i zwrócił uwagę na ponad 500 mld zł długu publicznego i na potrzeby pożyczkowe państwa, które przyszłym roku wyniosą niemal 46 mld zł.

Zdaniem dra Bohdana Wyżnikiewicza z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, rząd musi jak najszybciej podjąć się działań reformatorskich, szczególnie w dziedzinie finansów publicznych. Argumentował, że jeśli nie zostaną one zrealizowane, powody do zadowolenia szybko się skończą. (DI, PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / "Solidarne Państwo" po roku budzi kontrowersje