Solidarność z KGHM nie zgadza się z opinią nt. nowego systemu pracy

opublikowano: 2004-10-28 15:49

Solidarność działająca w KGHM Polska Miedź SA wystąpiła w czwartek do prezesa Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) z pismem, w którym nie zgadza się z wnioskami podległej Urzędowi komisji, badającej wpływ wielozmianowego systemu pracy na bezpieczeństwo górników w kopalniach KGHM.

"Generalny wniosek, że nowy, wielozmianowy system pracy, nie wpływa na większą wypadkowość w kopalniach jest nieprawdziwy. Analiza, z której to wynika, jest według nas zrobiona zza biurka w oparciu o nierzetelne i niesprawdzone informacje" - powiedział w czwartek PAP przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność, Józef Czyczerski.

Chodzi o analizę, w oparciu o którą Komisja do Spraw Tąpań, Obudowy i Kierowania Stropem w Zakładach Górniczych Wydobywających Rudy Miedzi, podjęła 6 października tego roku uchwałę dotyczącą kwestii bezpieczeństwa w oddziałach KGHM.

Związkowcy od początku wprowadzenia wielozmianowego systemu pracy, tj. od ubiegłego roku, wskazywali na jego negatywny wpływ na bezpieczeństwo pracy górników. Dlatego też wskazywali na potrzebę powołania specjalnej komisji, która zbada związek pomiędzy nowym systemem pracy a bezpieczeństwem.

Wielozmianowy system pracy (WSP) różni się od trzyzmianowego, w którym górnicy pracowali do tej pory, głównie godzinami rozpoczęcia i kończenia prac poszczególnych zmian górniczych na dole kopalni. W nowym systemie pracy, czasy pracy tych zmian zazębiają się.

Według zarządu KGHM, nowy system nie ma wpływu na zwiększenie ilości wypadków w kopalniach. Jego wprowadzanie zwiększa natomiast efektywność i wydajność pracy, uważa zarząd.

Zdaniem związkowców, WSP powodując nakładanie się górniczych zmian wpływa na zwiększenie liczby osób przebywających równocześnie na dole kopalni, co już samo w sobie ujemnie wpływa na bezpieczeństwo pracy załóg. W ten sposób bowiem, podkreślają związkowcy, np. utrudnia prowadzenie akcji ratunkowych w przypadku pożarów lub wstrząsów.

Związkowcy nie zgadzają się też ze szczegółowymi tezami analizy wykonanej na zlecenie komisji WUG-u.

"Wiemy, że wbrew temu co napisano operatorzy maszyn nie wymieniają się w tzw. komorze maszynowej, ale w chodnikach kopalnianych. Pracownicy kolejnych zmian angażowani są do robót w tym samym miejscu, co ich koledzy zaczynający pracę wcześniej, a to oznacza niebezpieczne zagęszczenie górników pracujących w tym samym miejscu i czasie" - podkreślił Czyczerski.

msj/ mskr/