Soroczyński: inflacja na koniec roku wyniesie ok. 1,9 proc.

(Tadeusz Stasiuk)
01-12-2006, 14:59

Inflacja w 2006 r. wyniesie 1,9 proc. W I kw. 2007 r. zacznie rosnąć do 2,5 proc. w marcu, zaś w drugiej połowie roku spadnie poniżej 2 proc.

Inflacja w 2006 roku wyniesie 1,9 proc. W I kwartale 2007 roku zacznie rosnąć do 2,5 proc. w marcu, zaś w drugiej połowie przyszłego roku spadnie poniżej 2 proc. - ocenia wiceminister finansów Piotr Soroczyński.

Ministerstwo Finansów podało w piątek, że inflacja w listopadzie wyniesie 1,5 proc. rok do roku, zaś w ujęciu miesięcznym 0,1 proc.

"Ta prognoza jest dobra, nawet bardzo dobra. Typowy dla listopada byłby wzrost cen o 0,2-0,3 proc. w ujęciu miesięcznym. W związku z tym mogło się okazać, że roczny wskaźnik inflacji powinien być wyższy niż 1,5 proc. Tym bardziej, że mamy dość dziwną bazę z ubiegłego roku. W listopadzie ub.r. ze względu na wstrzymanie eksportu mięsa do Rosji ceny nie rosły tak, jak powinny, przejściowo nawet spadały. Można się było obawiać, że wskaźnik roczny wyniesie 1,6-1,7 proc." - powiedział w piątek PAP Soroczyński.

Według wiceministra, nie ma w tej chwili potrzeby zaostrzania polityki pieniężnej, a Rada Polityki Pieniężnej powinna się z tym wstrzymać do marca przyszłego roku.

"Mamy czas na rozważne analizowanie tego, co się dzieje z inflacją. Sytuacja nie wygląda na niepokojącą. Podwyżki stóp procentowych w tej chwili nie są konieczne. Można się nad nimi zacząć zastanawiać w marcu przyszłego roku (...)" - powiedział Soroczyński.

Wiceminister ocenia też, że złoty jest statystycznie niedoszacowany, a ze względów sezonowych powinien się wzmacniać wobec euro do lutego przyszłego roku.

"Porównując wielkość PKB per capita liczone po kursach walut i po przeliczeniu parytetowej siły nabywczej widać, że ten nasz liczony w walutach jest niższy niż po przeliczeniu siły nabywczej. To wskazuje na to, że poziomy cen i płac są niższe, za euro przywiezione ze strefy euro można kupić więcej. Te poziomy z czasem będą się wyrównywały. Biorąc to pod uwagę, jest w pełni uzasadnione stwierdzenie, że złoty jest niedowartościowany" - powiedział wiceminister.

Według niego, złoty powinien się umacniać w krótkiej perspektywie, ze względów sezonowych.

"Grudzień i pierwsze dwa miesiące roku to okres szczególny dla polskiego rynku walutowego. W grudniu wchodzą na nasz rynek fundusze inwestycyjne, głównie amerykańskie, które mają początek roku rozrachunkowego 1 grudnia. Jest ewidentny napływ środków na stosunkowo płytki rynek. Nawet jeśli to nie są duże kwoty, to one umacniają złotego" - powiedział Soroczyński.

"W styczniu i w lutym jest dalszy napływ kapitału od inwestorów, którzy wtedy zaczynają rok rozrachunkowy, mają nowe limity na Polskę. Złoty się umacnia. Ta tendencja zazwyczaj kończy się pod koniec lutego, na początku marca. I wtedy następuje odwrócenie tendencji" - dodał.

Wiceminister powiedział, że jego zdaniem kurs euro może w ciągu najbliższych 3 miesięcy spaść poniżej 3,70 zł za euro. Wsparciem dla tendencji aprecjacyjnej może być - według niego - napływ środków unijnych i bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz silne fundamenty polskiej gospodarki.

"W tym kontekście niewykluczone, że zobaczymy w tym okresie kurs 3,70 zł za euro lub nawet poniżej" - powiedział PAP Soroczyński.(DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Soroczyński: inflacja na koniec roku wyniesie ok. 1,9 proc.