Spada sprzedaż produktów

Paweł Janas
18-04-2002, 00:00

Analitycy szacują wartość rynku olejów silnikowych w Polsce na 800-850 mln zł rocznie. Niestety, rynek ten zaczyna się kurczyć.

— Już w ubiegłym roku zmalał o kilka procent. Ten rok będzie jeszcze gorszy, a wartość sprzedaży spadnie co najmniej o 10 procent. Notujemy głównie spadek wartości sprzedaży, spadek ilościowy sprzedanych litrów olejów nie jest duży. Spowodowane jest to załamaniem się rynku motoryzacyjnego, szczególnie sprzedaży nowych aut. Pracują one na nowoczesnych, droższych olejach, których sprzedaż w związku z tym spada. Z kolei masowy napływ do kraju aut używanych, przystosowanych do pracy na starszych i tańszych olejach, powoduje większe zapotrzebowanie na tańsze produkty — wyjaśnia Wojciech Mora, dyrektor generalny Castrol Lubricants.

Od kilku lat na krajowym rynku nie notuje się już większych zmian w rankingu liderów sprzedaży. Według badań niezależnej firmy konsultingowej BPS Consultants, pod względem ilości sprzedawanego oleju w Polsce dominuje Rafineria Gdańska, której udział w rynku wyniósł w ubiegłym roku 39 proc. Dalsze pozycje z kilkunastoprocentowym udziałem zajmują zachodnie koncerny Mobil i Castrol. Zdaniem Wojciecha Mory, prawo do marki Lotos Rafinerii Gdańskiej jest bardzo łakomym kąskiem dla wielu potentatów z branży olejowej obecnych na polskim rynku.

— Zainteresowanie zakupem Lotosu jest wynikiem rozważania przez analityków scenariusza połączenia PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej. Nie jest wykluczone, że gdyby do niego doszło, potentat z Płocka zechciałby wystawić na sprzedaż markę konkurencyjną do swoich produktów i jednocześnie zarobić na sprzedaży brandu — podkreśla szef firmy Castrol.

Na polskim rynku już możemy obserwować skutki fuzji światowych koncernów naftowych. Widać to choćby na przykładzie firmy Castrol. Po przejęciu przez BP zyskała ona dostęp do 140 stacji tego koncernu w Polsce. Oleje Castrola trafiły ponadto na stacje Arala, który również trafił pod skrzydła BP.

— Zmiana ta na razie ma znaczenie głównie dla naszych klientów, którzy mają większy dostęp do produktów. Na wzrost sprzedaży trzeba będzie jednak poczekać — mówi Wojciech Mora.

Natomiast olejów Arala na razie nie ma na stacjach BP. Z kolei po przejęciu przez Shella firmy DEA, ze stacji które przyjęły logo z muszelką zniknęły konkurencyjne produkty tego niemieckiego operatora.

Obecnie około 35 proc. wszystkich olejów do aut osbowych sprzedaje się na stacjach benzynowych.

W Polsce dystrybuowane są one głównie przez serwisy samochodowe i warsztaty naprawcze.

— Około 20 proc. olejów trafia na rynek poprzez serwisy autoryzowane przez producentów samochodów, a drugie tyle przez niezależne sieci — informuje Wojciech Mora.

Wielki zawód natomiast sprawiła producentom olejów silnikowych sprzedaż w hipermarketach i supermarketach.

— Większość uczestników rynku szacowała, że sprzedaż poprzez ten kanał dystrybucji wyniesie co najmniej kilkanaście procent. Tymczasem, od trzech lat nie przekracza siedmiu — podkreśla szef firmy Castrol.

Reszta trafia na rynek poprzez specjalistyczne sklepy motoryzacyjne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Spada sprzedaż produktów