W czwartek duża przecena na Wall Street spowodowała, że główne indeksy amerykańskich rynków akcji znalazły się w obszarze technicznej korekty, co oznacza spadek o ponad 10 proc. poniżej ostatnich szczytów.

Na ok. 90 minut przed rozpoczęciem sesji kontrakt na średnią Dow Jones spadał o 101 pkt., czyli 0,4 proc. Taką samą procentową zniżkę notowały kontrakty na S&P500 i Nasdaq 100.
W czwartek indeks blue chipów tracił prawie 1200 pkt. i 4,4 proc. na zamknięciu. Taki sam spadek zanotował S&P500, a Nasdaq zniżkował o 4,6 proc. Dla S&P 500 i Nasdaq była to największa procentowa przecena od sierpnia 2011 roku, a dla DJIA od lutego 2018 roku.
Dow Jones traci 9,71 proc. w tym roku, a S&P500 7,8 proc. Nasdaq jest o 4,5 proc. poniżej poziomu z końca 2019 roku.
Analitycy uważają, że inwestorzy zachowują się pasywnie.
- Nie ma oznak większego korzystania z okazji przez inwestorów pomimo bardzo niskich cen. Nie ma co na to liczyć dopóki nie stanie się bardziej jasne jak mocno rozprzestrzeniła się epidemia koronawirusa i w jaki sposób poszczególne kraje starają się ją opanować - powiedział Russ Mould, dyrektor inwestycji w AJ Bell.
Analitycy UniCredit uważają, że aby pojawiło się dno przeceny potrzebny jest jasny sygnał stabilizacji liczby potwierdzonych przypadków COVID-19 poza Chinami. Wskazują, że opierając się na ostatnich danych, nie jest to prawdopodobne w najbliższych dniach.
- Z tego powodu przecena na rynkach akcji i jednoczesny spadek rentowności obligacji USA i Niemiec prawdopodobnie nie zakończą się – głosi raport.