SPADAJĄ ZYSKI KRAJOWYCH PIEKARNI
Piekarze są zmuszeni do zwiększania asortymentu
W opinii piekarzy, na rynku trwa ostra selekcja. Powstaje wiele nowych piekarni. Niektórzy przedsiębiorcy uważają, że wiele z nich inwestuje na początku dużo kapitału, jednocześnie zaniżając ceny w celu zniszczenia konkurencji.
Marek Moś, kierownik piekarni Grainpol, uważa, że w chwili obecnej działalność w tym segmencie rynku jest szczególnie trudna. Twierdzi, że pieczywo jest za tanie.
— Jego ceny praktycznie się nie zmieniają. Rosną natomiast koszty produkcji. Podrożała m.in. energia i gaz. Drożeją też surowce np. mąka. Niestety, nie możemy podwyższać cen. Ten proces blokują podmioty, które dopiero wchodzą na rynek. Często są to firmy z dużym kapitałem — twierdzi Marek Moś.
Poniżej kosztów
Uważa on, że firmy te, by zaistnieć na rynku, sprzedają pieczywo poniżej kosztów produkcji.
— W ten sposób rugują słabszych od siebie. Po pewnym czasie oczywiście stosują już normalne stawki. Ale zdarza się, że później same nie wytrzymują konkurencji i padają, bo jedyną zaletą ich produktów była niska cena. Rotacja firm jest naprawdę duża, dlatego nieuczciwa konkurencja na tym rynku stała się rzeczą normalną — dodaje Marek Moś.
— Generalnie branża piekarnicza dynamicznie się rozwija. Powstaje bardzo dużo nowych podmiotów, a co za tym idzie, spada dochodowość poszczególnych piekarni. Na rynku utrzymają się te piekarnie, które będą najwięcej inwestować. Jeśli ktoś tego zaniecha, to ma nikłe szanse na utrzymanie się na rynku — uważa Andrzej Niewiadomski, współwłaściciel piekarni Arnie.
Twierdzi on, że na ostrej walce pomiędzy piekarniami, najwięcej zyskują klienci.
— Konkurencja jest duża, więc trzeba zabiegać o klientów. Zdarza się nawet, że do jednego sklepu towar dostarczają trzy piekarnie. Aby być konkurencyjnym trzeba wprowadzać stale nowe produkty. W naszej ofercie jest ich prawie 90 — twierdzi Andrzej Niewiadomski.
W jego opinii, wielu przedsiębiorców inwestuje w nowe technologie. Instalują nowe energooszczędne piece.
— Nasza firma współpracuje też z Politechniką Łódzką, aby od strony naukowej badać nowe rodzaje wypieków — twierdzi Andrzej Niewiadomski.
Czas hamburgera
— Amerykanizacja życia w Polsce powoduje, że wzrasta zapotrzebowanie na bułki do hamburgerów i hot dogów. Obserwujemy stały wzrost sprzedaży tego pieczywa — twierdzi Jacek Górecki, kierownik do spraw sprzedaży i marketingu Skoga Polska.
Dużymi odbiorcami takiego pieczywa są sieci supermarketów.
— Dostarczamy pieczywo do restauracji Burger King i KFC. Naszymi odbiorcami są też hurtownicy i punkty gastronomiczne typu fast-food — dodaje Jacek Górecki.
Według niego, produkcja i dystrybucja mrożonego pieczywa, stosowanego do wyrobu hamburgerów jest bardzo kosztowna.
Kiepska dystrybucja
— Potrzeba do niej specjalistycznego sprzętu. Do przewozu należy stosować samochody chłodnie. Niesie to za sobą wiele zagrożeń. Jeśli np. chłodnia się zepsuje, to towar ulega zniszczeniu. W Polsce jest mało profesjonalnych firm zajmujących się taką dystrybucją, a wielu odbiorców nie posiada też odpowiedniej bazy do przechowywania takiego pieczywa — twierdzi Jacek Górecki.
Wprowadzanie nowych technologii powoduje, że zmienia się praca w piekarni. Jak twierdzą przedstawiciele tej branży, w chwili obecnej piekarz staje się operatorem maszyny.
— Prawdę mówiąc, coraz mniej jest miejsca dla ludzi, a dużo czynności wykonują maszyny. Stereotyp piekarza jako prostego człowieka zmienia się. W Warszawie jest szkoła piekarnicza, gdzie kształcą się nowi specjaliści. Wymagania w stosunku do pracowników rosną. Martwi mnie, że wygasa już zawód piekarza, a pojawia się operatora maszyny. To nie jest dobre. Są pewne rzeczy, o których piekarz powinien wiedzieć i — moim zdaniem — jeśli nawet obsługuje specjalistyczną maszynę, to nadal jest to piekarz — twierdzi Andrzej Niewiadomski.
ZASTÓJ POŚWIĄTECZNY: Obecnie panuje zastój na rynku. Klienci kupują teraz tylko podstawowe produkty, tj. chleb i zwykłe bułki. Mamy problemy ze sprzedażą drobnego pieczywa pszennego. Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest. Tłumaczymy to sobie tym, że ludzie wyczerpali chwilowo swoje zasoby finansowe. Przyczyną może być szczególnie długi w tym roku okres świąteczny — zauważa Marek Moś, kierownik piekarni Grainpol.