Spadek indeksu PMI szkodzi złotemu

Marcin Kiepas Admiral Markets Polska
opublikowano: 2013-04-02 11:38

W marcu indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego nieoczekiwanie spadł do 48 pkt. z 48,9 pkt.

Dane te w zestawieniu z oczekiwanym w kolejnych miesiącach spadkiem inflacji mogą zwiększać nadzieje na kontynuację obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, co miałoby niekorzystny wpływ na notowania złotego.

Marcowy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu mógł rozczarować. Nie tylko dlatego, że indeks ten pierwszy raz od wakacji spadł, pozostając kolejny miesiąc w strefie recesji (poniżej 50 pkt.). Przede wszystkim dlatego, że oczekiwano jego wzrostu do 49 pkt., a spadek uderza w nadzieje na szybką poprawę sytuacji gospodarczej. Martwi też to, że to nie jedyne słabe dane jakie w ostatnim czasie napłynęły z polskiej gospodarki. Jeżeli ta seria będzie kontynuowana to niebawem pojawią się oczekiwania, że Rada Polityki Pieniężnej powinna dalej obniżać stopy procentowe, co miałoby niekorzystny wpływ na złotego.

Jednak nie to jest obecnie największym zagrożeniem dla polskiej waluty. Dużo większym problemem może być utrata wiary w ożywienie gospodarcze w Europie i związana z tym ucieczkę od ryzykownych aktywów. To paradoksalnie nie tak odległy scenariusz. Marcowe odczyty europejskich indeksów PMI, czy opublikowane w poprzednim tygodniu dane o koniunkturze gospodarczej w strefie euro nie napawają optymizmem w tej kwestii. Na to nakłada się nieuchronna silniejsza korekta na Wall Street (trudno określić kiedy ona się rozpocznie, ale nie ma wątpliwości, że jest ona bliżej niż dalej). Innym poważnym ryzykiem jest sytuacja polityczna we Włoszech, gdzie prawdopodobnie nie powiedzie się próba utworzenia stabilnego rządu i jeszcze w tym roku zostaną rozpisane kolejne wybory parlamentarne. W to wszystko wpisują się jeszcze drobne sprawy, jak sytuacja Cypru, prawdopodobne przyszłotygodniowe obniżenie prognoz gospodarczych przez Hiszpanię, czy napięcie na Półwyspie Koreańskim.

Powyższy katalog globalnych ryzyk jest na tyle obszerny, że w przypadku realnego opóźnienia odbicia gospodarczego w Polsce, może poważnie zagrozić złotemu, stając się impulsem do jego osłabienia. Pierwszym celem dla EUR/PLN jest strefa 4,21-4,22 zł, a dla USD/PLN strefa 3,30-3,31 zł. Gdyby doszło to ich przełamania, co na szczęście nie będzie takie proste, złoty może szybko osłabić się o dalsze kilkanaście groszy. W tej chwili szanse na realizację takiego scenariusza w tym miesiącu należy oceniać na poziomie 40%.

We wtorek o godzinie 11:25 za dolara trzeba było zapłacić 3,2611 zł, euro kosztowało 4,1842 zł, a szwajcarski frank 3,4458 zł (ten ostatni był najdroższy od listopada ub.r.). Sytuacja techniczna na wykresach wszystkich trzech par sugeruje możliwość dalszego umocnienia wymienionych walut w relacji do złotego. Być może przyczynkiem do takiego ruchu będą publikowane po południu amerykańskie dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku.