Spadek na amerykańskich giełdach jest coraz większy

Marek Druś
opublikowano: 2001-01-05 22:18

Niemal od samego otwarcia indeksy Nasdaq i Dow Jones poszły podczas piątkowej sesji mocno w dół. Sesję zakończyły spadkami o odpowiednio 6,2 i 2,3 proc.

- Trudno wskazać, gdzie jest dno obu rynków – powiedział Nick Angilletta z Salomon Smith Barney.

Okazuje się, że ostatnia obniżka kursów przez Fed dała jedynie krótkotrwały efekt. Analitycy zwracają uwagę, że przyczyną bessy na amerykańskim rynku są słabe wyniki osiągnięte przez spółki w drugiej połowie 2000 roku. To one właśnie powodują, że inwestorzy wyprzedają papiery.

Na piątkowej sesji spółki taniały bez względu na przynależność do tzw. starej czy nowej ekonomii. Pogorszyły się notowania banków i instytucji finansowych. W dół poszły m.in. ceny akcji J.P. Morgan Chase, Bank of New York i Bank of America. Ten ostatni zorganizował specjalną konferencję na której dementowano krążące pogłoski o dużych startach jakie miał ponieść ostatnio m.in. na transakcjach na rynku futures. Spodziewana obniżka wyników w czwartym kwartale ubiegłego roku spowodowała pogorszenie notowań m.in. Delta Air Lines i Copper Mountain. Ta ostatnia ogłosiła, że spadek przychodów może wynieść ponad 20 proc. Podobnie jest z Next Level Communications, która ogłosiła zmniejszenie prognoz przychodów w związku ze spadkiem zamówień na wytwarzane przez nią elementy elektroniczne od producentów urządzeń telekomunikacyjnych.

W przeciwieństwie do rynków europejskich od spadków uratowały się firmy produkujące artykuły powszechnego użytku i farmaceutyczne. Wzrosły kursy m.in. papierów Colgate-Palmolive, Pfizera i Pharmacii.

W górę poszły także akcje spółek paliwowych, co uzasadnia się perspektywą wzrostu cen ropy po planowanym przez OPEC zmniejszeniu wydobycia surowca.

MD