Po dwóch sesjach brutalnej przeceny na amerykańskich rynkach akcji doszło do lekkiego odbicia. Wśród powodów wzrostu popytu wskazywano m.in. oczekiwanie inwestorów na spowolnienie tempa podwyżek przez Fed w przyszłym roku, co Goldman Sachs uznał jednak za mało prawdopodobne. Wzrost kursów mógł wynikać po prostu z tego, że po najgorszym od 45 lat rozpoczęciu tygodnia, w którym jest Święto Dziękczynienia, inwestorów skusiły przecenione papiery. Dolar słabł, co przełożyło się na wzrost cen złota. Po mocnej przecenie we wtorek zdrożała ropa, w czym nie przeszkodziły „niedźwiedzie” dane EIA.

Na zamknięciu rosło 7 z 11 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały akcje spółek energii (1,6 proc.), dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych i usług telekomunikacyjnych (po 1,0 proc.). Najsłabsze były segmenty „defensywne”: ochrony zdrowia (-0,5 proc.), dóbr codziennego użytku (-0,8 proc.) i użyteczności publicznej (-1,5 proc.). Na zamknięciu drożało 66 proc. spółek z S&P500. Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones połowa drożała, a połowa taniała. Najmocniej rosły kursy Nike (1,7 proc.), Microsoftu (1,4 proc.) i Caterpillar (1,3 proc.). Najmocniej przecenionymi blue chipami były Johnson & Johnson (-3,0 proc.), Coca-Cola (-1,3 proc.) i Pfizer (-1,0 proc.).