Spadki po tajemniczej transakcji

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-06-18 00:00

Aż o 30 proc. spadł kurs akcji Ster-Projektu po informacjach o podejrzeniu manipulacji wynikami. Spółka im zaprzecza.

Przy bardzo dużych obrotach akcje Ster-Projektu potaniały podczas wczorajszej sesji o blisko 30 proc. To efekt publikacji „Parkietu”, który zarzucił spółce manipulację wynikami.

Gazeta napisała, że w końcu 2003 r. Ster-Projekt dokonał transakcji sprzedaży praw do oprogramowania na sumę 13,2 mln zł, nie podając jej szczegółów, co sugeruje kreatywną księgowość. Gdyby do transakcji nie doszło, Ster-Projekt zakończyłby rok stratą, a tak miał 8,6 mln zł zysku netto.

— W tej transakcji nie ma nic dziwnego. Sprzedaliśmy prawa do oprogramowania, które jest obecnie użytkowane produkcyjnie. Umowa zawiera klauzule uniemożliwiające ujawnianie szczegółów, ale transakcja się odbyła, została zafakturowana, pieniądze wpłynęły na konto. Audytor w żadnym miejscu nie zakwestionował ani transakcji, ani sposobu sporządzania raportu. Tu nie ma mowy o żadnej manipulacji — mówi Piotr Smólski, szef Ster-Projektu.

Inwestorzy giełdowi zareagowali jednak na te informacje gwałtownie. Jak tłumaczą analitycy, to efekt ciągu niekorzystnych wieści ze spółki. Najpierw Ster-Projekt skorygował prognozy za 2003 r., potem ogłosił słabe wyniki za pierwsze trzy miesiące 2004 r.

— Rozminięcie się z prognozami to błąd zarządu. Jeżeli rzeczywiście spółka zrobiła transakcję, która ma znamiona ratowania wyników, to jest to kolejna zła informacja, wpływająca na wiarygodność zarządu — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB.

Przypomnijmy, że to nie pierwsze „oskarżenie” polskiej spółki giełdowej o manipulacje księgowe. Na fali skandali w USA, kilka polskich firm rynek posądził o kreatywną księgowość. Takie oskarżenia wysuwano m.in. pod adresem Softbanku i Prokomu. W obu przypadkach chodziło o sprzedaż oprogramowania, w obu spółki obroniły się przed zarzutami. Czy Ster-Projekt też się obroni?

— Nie mam wątpliwości. Wszystko, co robimy, jest zgodne z prawem — zapewnia Piotr Smólski.

Spółka musi jednak zadbać o poprawę wizerunku, bo ten został mocno nadszarpnięty.