Srodowe notowania w USA miały nerwowy przebieg. Działania inwestorów determinowały przede wszystkim publikacje raportów kwartalnych i dane makro. Pod naporem rosnących cen ropy, wskaźniki ostatecznie poddały się i sesja zakończyła się sporą przeceną głównych indeksów.
Podane przed otwarciem handlu dane o wydajności i kosztach pracy w pierwszym kwartale pozytywnie zaskoczyły, choć zasugerowały, że widząc schłodzenie gospodarki amerykańskie firmy zaczęły restrukturyzację. Wydajność zwiększyła się o 2,2 proc., więcej niż zakładali specjaliści. Rozczarował jednak spadek indeksu sprzedaży domów w marcu. Jego wartość zmniejszyła się o 1,0 proc. podczas gdy analitycy zakładali spadek o 0,6 proc.
Ogromny wpływ na przebieg notowań miały też informacje o zapasach ropy i paliw.
W magazynach przybyło aż 5,65 mln baryłek ropy. Szacunki zakładały wzrost o 1,63 mln, co oczywiście przełożyło się na kwotowania walorów koncernów paliwowych takich jak Exxon czy Chevron. Mimo rekordowych cen surowca, traciły one na wartości. Znów też do głosu doszły obawy o wpływ rosnących kosztów energii m.in. na inflację.
Tadeusz
Stasiuk