Spaleni pracą idą na samo dno

Mirosław Konkel
opublikowano: 2008-10-10 00:00

Pewna kobieta pracowała bez przerwy 65 godzin. W tym czasie nie jadła i nie wstawała od komputera, bo chciała dopiąć ważny kontrakt.

Wypalenie zawodowe Stresowi i zmęczeniu powiedz "nie"

Pewna kobieta pracowała bez przerwy 65 godzin. W tym czasie nie jadła i nie wstawała od komputera, bo chciała dopiąć ważny kontrakt.

Większość menedżerów potrafi wskazać wśród swych kolegów kogoś, kto jest ofiarą wypalenia zawodowego. Pacjentkę, która pracowała bez przerwy 65 godzin, miała psychoterapeutka dr Lubomira Szawdyn. Szef stale przypominał tej pracownicy o napiętych terminach.

— Najczęściej zgłaszają się do mnie młode, ambitne kobiety i małżeństwa dorobkiewiczów, którzy ponad prywatność przedkładają zarabianie i wydawanie pieniędzy — mówi dr Szawdyn.

Jej zdaniem, potrzebujących fachowej pomocy z każdym rokiem będzie przebywać, bo spodobał się nam, przeniesiony z Zachodu, konsumpcyjny model życia. Tylko jeden na dziesięciu polskich szefów nie zna żadnego wypalonego menedżera — wynika z badania przeprowadzonego niedawno przez firmę headhunterską Deininger Consulting. A aż 79 proc. ankietowanych przyznaje, że zjawisko to dotyka ich osobiście. Reszta twierdzi, że wprawdzie teraz tego problemu nie ma, ale musieli się z nim zmierzyć w przeszłości.

Zdaniem respondentów, głównym "winowajcą" jest coraz większy nacisk przełożonych na wyniki (70 proc.). Prawie tyle samo osób (69 proc.) wskazuje na niedostosowanie czasu i środków do stawianych im zadań. Nieco mniej menedżerów (59 proc.) narzeka na zbytnie zrutynizowanie pracy i brak możliwości kreacji.

Jednak dr Szawdyn ostrzega, by powodów wypalenia nie szukać tylko poza sobą.

— Czasem młodych menedżerów gubi pycha. Wydaje się im, że są ze stali, a problemy spotykają tylko innych — wyjaśnia psychoterapeutka.

O leczeniu zaczynają myśleć dopiero, gdy pojawiają się bóle kręgosłupa, wrzody żołądka, kłopoty z chodzeniem i koncentracją.

Jest na to rada

Dariusz Użycki, dyrektor zarządzający Deininger Consulting i koordynator badania, wskazuje, co trzeba zrobić, by wypalenia uniknąć. Jego zdaniem, warunkiem zachowania równowagi jest wyrobienie w sobie umiejętności dzielenia celów strategicznych na etapy.

— Dajmy sobie szansę osiągania sukcesów w krótszych i uchwytnych perspektywach —namawia dyrektor Użycki.

Równie ważne jest, według niego, znalezienie odskoczni od spraw firmy, np. w pasji, aktywności fizycznej i życiu towarzyskim. Jednak najlepszym azylem jest — jak twierdzi — rodzina.

Kolejna złota rada?

— Powinniśmy wypracować sobie własne sposoby redukcji poziomu stresu, które można stosować codziennie, nawet dysponując niewielką ilością czasu — mówi Dariusz Użycki.

Ale ostrzega przed bezmyślnym kopiowaniem rozwiązań proponowanych w literaturze lub podczas konferencji czy szkoleń.

— Lepiej wypróbować na sobie różne metody i wybrać te, które rzeczywiście na nas działają — podpowiada szef Deininger Consulting.

Program naprawczy

Po takie sposoby intuicyjnie sięgnął 39-letni Andrzej, specjalista HR w dużej instytucji finansowej na Pomorzu. Świetnie organizuje sobie pracę, regularnie biega i pływa, z pasją ogląda stare filmy. A co najważniejsze — ma kochającą żonę i dwóch wspaniałych synów. Mimo to czuje się wypalony.

— Szef nakłada na mnie coraz więcej obowiązków i wprowadza w dziale straszną atmosferę. Nie boją się go tylko ci, którzy lizusostwem i donosicielstwem wkupili się w jego łaski — wyjaśnia menedżer.

Co w takiej sytuacji zrobić: odejść czy zostać w firmie?

Mirosław Słowikowski, trener i psycholog biznesu, uważa, że między tymi dwiema drogami można zbudować program naprawczy. Jego zdaniem, błędem jest tylko narzekać na szefa czy rodzaj pracy, ale nie dążyć do zmiany. Warto — tłumaczy — przemyśleć, w jakim dziale i na jakim stanowisku moglibyśmy się sprawdzić. Jeśli nie da się o tym porozmawiać z bezpośrednim zwierzchnikiem, trzeba szukać kontaktu z kimś wyżej w hierarchii firmy.

— Najmniej męczy się ten pracownik, który czuje się na swoim miejscu. Bo — jak mawiają Amerykanie — kwadratowe otwory zatyka się kwadratowymi klockami, a okrągłe — okrągłymi — sumuje Mirosław Słowikowski.