— Napoje funkcjonalne, czyli np. energetyki, napoje witaminowe, izotoniki pakowane są w jeden zestaw w ramach jednej kategorii na sklepowej półce. Liczy się więc marketing, a nie wyjątkowy skład — ocenia Dariusz Gałęzewski, jeden z właścicieli i twórców Oshee. Do podobnego wniosku doszli też menedżerowie z obiecującego start-upu na rynku napojów nutraceutycznych — Fruit Ocean, założonego przez byłych pracowników Pepsico i Maspeksu. Twórcy napojów Clic i Smart, czyli mieszanki wody, soków owocowych i ekstraktów ziołowych oraz witaminowych, mieli pomysł na dystrybucję, skład i budowanie nowej subkategorii. Nie mieli jednak kapitału na niezbędny marketing. Co zatem zrobili? Wynegocjowali strategiczną umowę z marketingowcami z polskiej Group One. I stało się coś, czego na rynku reklamy unika się jak ognia — nastąpił podział ryzyka związanego z wprowadzeniem produktu na rynek w zamian za procentowy udział w przychodach z przyszłej sprzedaży. Tak spece od reklamy zostali graczami na rynku napojów.

Ocean w butelce
Group One, największa polska grupa marketingowa, kierowana przez Marka Żołędziowskiego, przygotowała całą koncepcję kreatywną i promocyjną Smarta, łącznie z opakowaniem. I dotychczas nie wzięła za to ani grosza.
— Najpierw ryzyko, potem zyski. Zamiast rozliczać się w systemie godzinowym, postawiliśmy na inny model współpracy ze start-upem. Equity share stanowi doskonały bodziec, dający agencji potencjał generowania znacznych przychodów wraz ze wzrostem sprzedaży wypromowanej marki — mówi Marek Żołędziowski. Efekt modelu, na który za nic nie zgodziłyby się globalne molochy reklamowe? Przez najbliższe cztery miesiące Biedronka w 1400 sklepach będzie testować sprzedaż Smarta, zamawiając w tym czasie co najmniej kilkaset tysięcy butelek napoju. Portugalski gigant wszedł w projekt, choć wcześniej sam przymierzał się do produkcji nutraceutyku, bo tak nazywa się ta nowa subkategoria napitków. Jeśli testy wypadną pozytywnie, Jeronimo Martins chce przejąć Smarta wraz z pomysłem na marketing jako markę własną, płacąc od każdej butelki odpowiedni procent na rzecz Fruit Ocean i Group One. Wtedy zamówienia pójdą w miliony butelek rocznie, a dodatkowe przychody agencji reklamowej — co najmniej w setki tysięcy dolarów. Zwłaszcza że w kolejce do podboju rynku czeka inny napój Fruit Ocean — Clic.
— Obroty z tytułu sprzedaży Clica i Smarta w przyszłym roku szacowane są na nawet 20 mln zł, co przełoży się odpowiednio na nasz zysk — mówi Marek Żołędziowski.
Clic w kolejce
Piotr Grochowski, jeden z właścicieli i twórców Fruit Ocean, przyznaje, że konkurencja już zaczęła wypuszczać produkty podobne do Smarta. Dlatego jego spółka, chcąc być liderem w kategorii, idzie o krok dalej, stawiając na rozwój bliźniaczego produktu — napoju Clic, przeznaczonego do szerokiej dystrybucji.
— Zapotrzebowanie na tego typu napoje jest, są smaczne, zdrowe, mają dodatkowe funkcje, a poza tym są dopracowane pod kątem marketingowym. Sprzedaż w okresie promocyjnym wzrasta ponadczterokrotnie — tłumaczy Piotr Grochowski.
Clic nie jest pierwszą próbą budowania zysków w kategorii płynnych nutraceutyków. Przez ostatnią dekadę oferowało je kilka firm, jednak żaden plan nie wypalił.
— Nie było wówczas jeszcze takich potrzeb i świadomości wśród konsumentów w Polsce, a ceny takich produktów były za wysokie — uważa Grochowski, który pracuje właśnie nad włączeniem Clica do sieci dystrybucyjnej Eurocash, obejmującej 12 tys. sklepów.
Jeśli to się uda, marketingowa machina Clica, napędzana przez Group One, ruszy pełną parą, włącznie z reklamami w mediach. Fruit Ocean znów nie wyłoży na nią ani grosza — bo nowe czasy w branży reklamowej są takie, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
W marcu pisaliśmy o zarzutach Fruit Oceanu wobec firmy Zbyszko, spożywczego potentata, producenta napoju Roko. Zdaniem właścicieli Clica, Roko bezprawnie wykorzystuje elementy słowne i hasła zastrzeżone przez firmę Fruit Ocean. — Przez kilka miesięcy próbowaliśmy polubownie załatwić sprawę, spotkać się. Nie było odzewu, więc decyzja zapadła, występujemy na drogę sądową — mówi Piotr Grochowski, jeden z właścicieli Fruit Oceanu. To nie pierwszy sądowy bój Zbyszka. W 1998 r. Coca-Cola zarzuciła mu kopiowanie wzoru butelki i przekonała do swoich racji sąd.