Specjał rusza w Polskę

MZAT
opublikowano: 2012-01-09 00:00

Hurtownicy z Rzeszowa kupują mniejsze firmy i otwierają przyczółki na północy i zachodzie.

Podkarpacka grupa handlowa Specjał ma coraz większą ochotę na to, by stać się firmą ogólnopolską. Na razie działa w województwach południowo-wschodnich, ale przymierza się do przejęcia mniejszych dystrybutorów z innych rejonów mapy.

— Przejęliśmy właśnie firmę Lubazo z Lublina, która ma 30 mln zł obrotów rocznie z prowadzenia hurtowni ogólnospożywczej i 13 sklepów. Prowadzimy rozmowy z kilkunastoma podmiotami i w tym roku na pewno można oczekiwać kolejnych transakcji — przejęcie Tradisu przez Eurocash motywuje do dużej aktywności konsolidacyjnej — mówi Krzysztof Tokarz, prezes i właściciel Specjału.

Nie zdradza wartości transakcji, ale zapowiada, że w tym roku Specjał na rozwój wyda kilkadziesiąt milionów złotych. W ubiegłym roku przejął m.in. Hurtimex z Leszna i zajmujący się dystrybucją kawy Kawax.

— Interesują nas nie tylko dystrybutorzy ogólnospożywczy, ale też hurtownie specjalistyczne, handlujące np. alkoholami, nabiałem czy tłuszczami. Jesteśmy bogatą firmą — mamy sporo wolnej gotówki z zysków i możliwość zaciągnięcia dużych kredytów, więc z finansowaniem nie będzie problemów — mówi Krzysztof Tokarz.

Specjał miał w 2011 r. 800 mln zł przychodów. Prezes Tokarz nie ujawnia zysków, przyznaje jednak, że sytuacja na rynku zmieniła się na gorsze.

— Hurtownicy agresywnie walczą ze sobą cenami, musieliśmy więc obniżyć marże. W tym roku sytuacja na rynku się nie poprawi, ale zwiększymy obroty i uzyskamy satysfakcjonujące wyniki — mówi prezes Specjału. Poza hurtowniami Specjał prowadzi sieć franczyzową Nasz Sklep, działającą w ośmiu województwach. Ma być więcej.

— Teraz w sieci Nasz Sklep jest 1800 placówek, do końca tego roku chcemy przyłączyć kolejnych 400, także z województw północno-zachodnich — zapowiada Krzysztof Tokarz. Jak dodaje, spółka nie będzie spieszyć się z debiutem na GPW.

— Sytuacja na giełdzie jest nieciekawa, ale oczywiście wciąż myślimy o debiucie, jeśli będziemy potrzebować pieniędzy na przejęcie naprawdę dużego konkurenta. Nie wykluczam też, że w takim wypadku poszukamy inwestora finansowego — mówi Krzysztof Tokarz.