Specjaliści od łupków na wagę złota

MAS
opublikowano: 16-05-2012, 00:00

Na wydobyciu gazu łupkowego w Polsce zarobią nie tylko skarb państwa i międzynarodowe koncerny. Szansę na niezłe zarobki mają także fachowcy z branży wydobywczej

Dotychczas zatrudnienie przy poszukiwaniu niekonwencjonalnych złóż węglowodorów, czyli tzw. łupków, znalazło w naszym kraju około 20 tys. osób. Według szacunków międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Hays w ciągu najbliższych dwóch lat ta liczba się podwoi. Pytanie tylko, czy mamy wystarczającą liczbę wykształconych w tym kierunku pracowników? Zwłaszcza że wraz z postępem prac poszukiwawczych i wydobywczych potrzebne będą osoby o innych, coraz bardziej specjalistycznych kwalifikacjach.

— Do tej pory firmy do swoich grup poszukiwawczych zatrudniały przede wszystkim geologów i geofizyków, przygotowujących analizy i plany poszukiwań. Obecnie widoczny jest chwilowy przestój, zespoły poszukiwawcze, poza nielicznymi wyjątkami, są już skompletowane. W tym momencie najwięcej pracowników zatrudniają firmy serwisowe. Potrzebują one nie tylko inżynierów, ale także pracowników fizycznych — kierowców, magazynierów czy pracowników polowych. Nieustannie poszukiwani są wiertnicy, a za 2-3 lata rozchwytywani będą specjaliści od szczelinowania — tłumaczy Szymon Łajewski, konsultant ds. rekrutacji w branży energetycznej w Hays Poland. Nowe wakaty powstają na terenach, w których występuje gaz łupkowy, czyli głównie w szerokim pasie biegnącym od Pomorza przez Mazowsze do Lubelszczyzny. Jednak lokalizacja dla potencjalnych pracowników nie ma zwykle większego znaczenia, są oni przyzwyczajeni do pracy w terenie, często poza granicami kraju.

Wiertnik poszukiwany

Choć problemem nie jest gotowość pracowników do pracy z dala od domu, to w niedalekiej przyszłości pracodawcy mogą mieć problemy z pozyskaniem wykwalifikowanej kadry, zwłaszcza kierowników wiertni, menedżerów i kontrolerów odwiertów. Geologiczne prace wiertniczo-badawcze nie były w Polsce prowadzone na taką skalę przez ostatnie 30-40 lat, a zatem nie było zapotrzebowania na kształcenie odpowiednich kadr. Stąd widoczna luka pokoleniowa pomiędzy doświadczonymi wiertnikami z wieloletnim stażem, którzy powoli zbliżają się do emerytury, a młodymi specjalistami z niewielkim dorobkiem. Firmy planujące zatrudnić zagranicznych specjalistów napotykają przeszkody formalne.

— Pamiętajmy, że zawody górnicze to w Polsce zawody regulowane. Obcokrajowcom nie jest łatwo zdobyć polskie uprawnienia. Firmy radzą sobie z tą sytuacją w ten sposób, że za nadzór pracy wiertni odpowiada specjalista z zagranicy, a wszystkie dokumenty i odpowiedzialność formalną bierze na siebie osoba z wymaganymi u nas uprawnieniami — wyjaśnia Szymon Łajewski.

Problem z niedoborem wyspecjalizowanych kadr nie pozostaje bez wpływu na wysokość zarobków. Wraz ze wzmagającą się łupkową gorączką skokowo rosną oczekiwania kandydatów. Ponadto część specjalistów wracających z zagranicznych kontraktów liczy na zarobki porównywalne do tych, które mieli w innych krajach. O ile firmy wydobywcze jeszcze rok temu były gotowe płacić więcej niż obecnie, to teraz oszczędniej proponują wynagrodzenia. Ich niechęć do zawyżania zarobków wynika po części z powolnej stabilizacji rynku. Według danych Hays, średnie roczne zarobki pracowników lokalnych w branży oil & gas w Polsce wynoszą 61 tys. USD, osoby zatrudnione na kontraktach ekspackich otrzymują średnie wynagrodzenie niemal dwukrotnie wyższe, w wysokości 121 tys. USD. Najwięcej zarabiają pracownicy w Norwegii, jest to odpowiednio 180 tys. USD dla pracowników lokalnych i 120 tys. USD dla osób z innych krajów.

Praca u podstaw

Na zapotrzebowanie rynku szybko reagują uczelnie techniczne, organizując specjalne kursy, szkolenia czy tworząc nowe kierunki studiów.

— AGH, odpowiadając na zapotrzebowanie gospodarki, oferuje wiele różnorodnych kierunków. Wydział Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska utworzył niedawno kierunek geofizyka. Na Wydziale Wiertnictwa 5 lat temu otwarto studia na kierunku inżyniera naftowa i gazownicza ze specjalnościami wiertnictwo naftowe, inżynieria naftowa oraz inżynieria gazownicza. Do programu studiów wprowadzamy nowe specjalistyczne przedmioty, na przykład metody i technologie wydobycia gazu ze złóż niekonwencjonalnych. W tym roku po raz pierwszy uruchomiliśmy studia podyplomowe — technologie wydobycia gazu ze złóż niekonwencjonalnych — wylicza prof. Andrzej Gonet, dziekan Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu Akademii Górniczo-Hutniczej.

O zainteresowaniu zdobyciem wykształcenia, a później pracy w branży najlepiej świadczą same liczby. W 2011 r. Wydział Wiertnictwa Akademii Górniczo-Hutniczej ukończyło 65 studentów, w tym roku będzie ich około 103, natomiast na pierwszy rok studiów przyjęto aż 300 osób. O najlepszych studentów rywalizują koncerny, które już na III-IV roku studiów najlepszym oferują stypendia w zamian za to, że jako absolwenci rozpoczną u nich pracę.

KOMENTARZ PKN ORLEN

Kluczem do sukcesu jest wiedza

JACEK KRAWIEC

prezes PKN ORLEN

Narodowy projekt, za jaki bez wąt- pienia można uznać poszukiwania węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych, wymaga transferu wiedzy na dwóch poziomach. Dla utrzymania poparcia społecznego potrzebny jest przepływ wiedzy między interesariuszami instytucjonalnymi a opinią publiczną. Natomiast dla sukcesu samych poszukiwań oraz optymalnego wykorzystania wydobywalnych zasobów musimy zadbać o transfer wiedzy między ośrodkami badań i rozwoju a przemysłem poszukiwawczo-wydobywczym.

Nie ulega wątpliwości, że Polacy są świadomi szansy, jaką są niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego dla nich samych oraz polskiej gospodarki. W badaniu opinii publicznej wykonanym pod koniec kwietnia tego roku przez Millward Brown/SMG KRC na zlecenie PKN ORLEN zdecydowana większość respondentów widzi w gazie z łupków szansę nie tylko na nowe źródło energii (92 proc.), przychody do budżetu (86 proc.), rozwój gospodarki krajowej i społeczności lokalnych, ale także umocnienie pozycji Polski na świecie (80 proc.). Co najważniejsze, mimo propagandy antyłupkowej zdecydowana większość z badanych (63 proc.) uważa wydobycie gazu łupkowego za bezpieczne, a w najbardziej chwytliwy mit o „płonącej wodzie w kranach” po wykonaniu odwiertów gazu łupkowego wierzy zaledwie 8 proc. respondentów. Jak widać Polacy są świadomi tego, że łupki gazonośne (występujące na głębokości 3-4 km) oddziela wiele warstw geologicznych od wód gruntowych (znajdujących się na głębokości 200-300 m). Rozumieją też, że nowoczesny otwór wiertniczy jest szczelną i zabezpieczoną konstrukcją i że z prawidłowo wykonanego odwiertu nic nie ma prawa przedostać się do wody, której używamy na co dzień. Warto też powtarzać, że wydobycie gazu łupkowego jest dużo mniej „wodochłonne” niż eksploatacja innych kopalin. PKN ORLEN aktywnie rozbudowuje swoją bazę wiedzy i technologii.

Przez najbliższe dwa dni pod auspicjami Orlenu i zagranicznych partnerów — Schlumberger IC (Innovation Center) i EGI (University of Utah) — odbywać się będzie w Warszawie II edycja międzynarodowej konferencji naukowej Shale Science. Wymiana wiedzy teoretycznej i know-how stanowi jedno z narzędzi uzyskania niezależności energetycznej naszego kraju. Podstawą dla sukcesu sektora gazu niekonwencjonalnego będzie pełne wykorzystanie dostępnej wiedzy i zaadaptowanie najbardziej nowoczesnych technologii do lokalnych warunków, co pozwoli na wiarygodne określenie potencjału wydobywczego złóż niekonwencjonalnych i jego optymalne wykorzystanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy