Specjalizacja transportu zapełni nisze rynkowe

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2002-12-05 00:00

Światowa gospodarka podlega jednocześnie procesom globalizacji i regionalizacji. Zdaniem Krzysztofa Zdziarskiego, dyrektora generalnego UPS Polska, kształtowany w ten sposób rynek staje się niezwykle konkurencyjny, a utrzymać się na nim mogą tylko najlepsi, czyli firmy, które wyróżniają się na tle innych pomysłowością, efektywnym zarządzaniem kosztami i elastycznością.

W obliczu bardzo bliskiego terminu wejścia Polski do Unii Europejskiej, firmy krajowe muszą być już gotowe na stawienie czoła wysokiej konkurencyjności tego rynku. Coraz więcej polskich podmiotów gospodarczych, biorąc za przykład przedsiębiorstwa z Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych, koncentruje swoją działalność na kluczowych kompetencjach, a obsługę dziedzin drugorzędnych zleca na zasadzie outsourcingu firmom zewnętrznym. Takimi podwykonawcami są właśnie firmy z branży transportu spedycji i logistyki (TSL).

— Coraz częściej usługi tego typu wykraczają poza sam transport ładunków, zostają włączone do całego łańcucha dostaw, zostają uzupełnione o przepływ funduszy i informacji. Klienci branży TSL wymagają kompleksowej obsługi zapewnianej przez jedną firmę, do której mogą mieć zaufanie i z którą chcą budować długoterminowe relacje partnerskie. Z drugiej jednak strony zleceniodawcy rezygnując z części swojej działalności chcą, aby usługi takie wykonywane były z maksymalną starannością i jakością, która wyróżnia się na rynku. Doszło zatem do sytuacji, w której firmy z jednej strony potrzebują kompleksowej obsługi, z drugiej jednak usług o najwyższej jakości świadczonych przez doświadczoną i wyspecjalizowaną w danej dziedzinie firmę. Dylemat dla zleceniobiorców polega na wyborze między świadczeniem kompleksowej obsługi, a co się z tym wiąże jak największym udziałem w rynku, a ścisłą specjalizacją w wąskich dziedzinach — opowiada Krzysztof Zdziarski.

Podobnego zdania jest Ewald Raben, prezes zarządu Grupy Raben.

— Nie wystarczy świadczyć kompleksowe usługi logistyczne, aby dobrze obsłużyć każdego klienta. Inne są wymogi w przypadku producentów słodyczy, inne w przypadku produktów świeżych, a jeszcze inne w przypadku artykułów chemicznych. Dlatego głównym trendem sektora TSL obecnie jest specjalizacja — tłumaczy Ewald Raben.

Zdaniem Roberta Mianowskiego, dyrektora Generalnego TNT Express, trudno jest wartościować firmy na podstawie zakresu i powszechności świadczonych usług.

— Rynek potrzebuje zarówno operatorów logistycznych, oferujących rozwiązania globalne, jak i podmiotów świadczących usługi o specjalistycznym charakterze. Jeśli jednak miałbym się pokusić o taką ocenę, to doświadczenia światowe — w tym także polskie — zdają się przemawiać na korzyść firm oferujących usługi bardziej zróżnicowane. Możliwość wyboru serwisu jest tu znacząco większa, zaś koszty jednostkowe — choćby z racji skali prowadzonych operacji — niższe. Dzięki zdecydowanie większym możliwościom operacyjnym łatwiej jest również trafić do szerszego grona odbiorców — przekonuje Robert Mianowski.

Członkostwo Polski w Unii Europejskiej nie powinno zaszkodzić firmom TSL o wąskiej specjalizacji.

— Usługi takie są adresowane do wyselekcjonowanych odbiorców, zaś ich dostępność na rynku jest ograniczona. Wyjątkiem natomiast mogą stać się agencje celne, na usługi których popyt na pewno się zmieni. Odnoszę jednak wrażenie, że mówiąc o specjalizacji zbyt często utożsamiamy ją ze zwykłymi ograniczeniami w poszczególnych ofertach. Fakt, iż ktoś świadczy jedynie serwis miejski, nie jest równoznaczny ze specjalizacją w tej dziedzinie. Identyczną usługę — jako jedną z wielu oferowanych — odnajdziemy bowiem również w propozycjach pozostałych firm — uzupełnia Robert Mianowski.

Dodaje, że o specjalizacji przesądza świadczenie usługi niepowtarzalnej lub wykonywanej przez bardzo wąską grupę firm.

— W naszym przypadku są to m.in. przesyłki w suchym lodzie, zawierające szybko psujące się próbki krwi i tkanek do badań. Przewozimy je do laboratoriów rozrzuconych po całym świecie, zaś czas, który mamy do dyspozycji, to w najlepszym przypadku 48 godzin od chwili odebrania od nadawcy — twierdzi Robert Mianowski.

W dłuższej perspektywie większość firm świadczących wyspecjalizowane usługi zmuszona będzie prawdopodobnie do poszerzenia swojej oferty. Wąska specjalizacja rodzi zagrożenia dla długofalowego rozwoju firmy.

W dobie globalizacji i szybkich przemian rynkowych jest to proces całkowicie naturalny. Niewykluczone, że w najbliższej przyszłości w firmach, oferujących tzw. usługi powszechne zaczną powstawać działy odpowiedzialne za świadczenie usług wyspecjalizowanych. Na przykład UPS pozycjonuje się na rynku przede wszystkim jako dostawca kompleksowej obsługi firm w zakresie całego łańcucha dostaw. Jednak w strukturze UPS, w skali globalnej, znajdują się jednostki, które specjalizują się w określonej dziedzinie.

— Przykładem takich jednostek mogą być m.in. UPS Supply Chain Solutions — koncentrująca się przede wszystkim na zaawansowanych rozwiązaniach dla łańcucha dostaw, UPS Logistics — zajmująca się kompleksową obsługą logistyczną na linii producent-detalista czy UPS Capital — obsługująca wszystkie rozliczenia kapitałowe i transfer funduszy — wylicza Krzysztof Zdziarski.

Z pewnością będą się zdarzały również takie sytuacje, w których duże międzynarodowe koncerny, zamiast tworzyć we własnych strukturach wyspecjalizowane odziały, będą podejmowały próby przejmowania dostawców usług niszowych.

— W styczniu 2001 r., UPS przejął firmę Fritz, zajmującą się transportem cargo, obsługą celną i logistyczną, w marcu tego samego roku — Mail Boxes, licencjodawcę dla niezależnych centrów handlowych, komunikacyjnych i transportowych, natomiast w czerwcu — przedsiębiorstwo Uni Data, znanego w Europie operatora logistycznego dla branży high-tech. Działania te są podyktowane chęcią dostosowania do wymagań wysoce konkurencyjnego rynku unijnego, na którym toczy się walka nie tylko o udziały całym rynku, ale również o zaistnienie w dochodowych niszach — wyjaśnia Krzysztof Zdziarski.