Duet ze Świętokrzyskiej zamiast pomagać, będzie szkodził — ostrzega Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.
Ogłoszona niedawno wspólna strategia Ministerstwa Finansów i Narodowego Banku Polskiego nie przez wszystkich analityków została przyjęta z entuzjazmem. Według Adama Antoniaka, ekonomisty Banku BPH, zapowiadane przez rząd i bank centralny kroki nie tylko nie pomogą gospodarce, ale wręcz jej zaszkodzą.
— To jest zaproszenie do spekulacji. Zamiast stabilizować polski rynek finansowy, zapowiedziane działania w dłuższym terminie mogą prowadzić do jego destabilizacji — ocenia analityk.
21 kwietnia Marek Belka, prezes NBP, i Jacek Rostowski, minister finansów, zapowiedzieli, że rząd będzie wymieniał na rynku fundusze unijne (a nie na wewnętrznych rachunkach w NBP), co będzie umacniało złotego. Dodatkowo MF obiecało, że w razie zawirowań na rynku finansowym Bank Gospodarstwa Krajowego będzie skupował rządowe obligacje. Według Adama Antoniaka, polskie władze zdjęły w ten sposób z zagranicznych inwestorów oba największe ryzyka związane z inwestowaniem w polskie papiery skarbowe: groźbę osłabienia złotego i spadku wiarygodności Polski.
— Rząd oba te czynniki w znacznej mierze wyeliminował, stwarzając asymetrię ryzyka. Szeroko otworzył więc drzwi kapitałowi spekulacyjnemu —tłumaczy Adam Antoniak.
Ostrzega, że może to sztucznie napędzać popyt na aktywa złotowe, umacniając naszą walutę.
— Im bardziej zostanie ten balon napompowany, z tym większym hukiem pęknie. Możliwości finansowe MF są ograniczone, a NBP pewnie nie będzie chciał być głównym rozgrywającym na rynku polskich obligacji — twierdzi Adam Antoniak.