Tymczasem zmienia się narracja makro dla walut naszego regionu. Szef Banku Czech nie wykluczył kilka dni temu, że kolejnym ruchem może być podwyżka stóp procentowych, a na rynek napłynęły pozytywne niespodzianki w postaci styczniowych odczytów PMI, czy też PKB za IV kwartał dla całej grupy krajów CEE3. Nasz region może przykuć uwagę spekulacyjnego kapitału. Ten z kolei może rzucić wyzwanie naszym krajowym decydentom sprowadzając notowania EUR/PLN o kilka groszy poniżej bariery 4,50 w kolejnych dniach.
Czy to sprowokuje NBP do jakichś fizycznych działań? Luty to nie grudzień, kiedy to płynność na rynkach była zwyczajowo niższa. Dodatkowo sentyment na globalnych rynkach w ostatnim czasie nie jest nazbyt dobry, ale to nie przeszkadzało złotemu. Nie trzeba zatem nadmiernie wskazywać, co stanie się, jeżeli nastroje ulegną poprawie. A tego nie można wykluczyć biorąc pod uwagę powracający wątek programu stymulacyjnego prezydenta Joego Bidena, czy też szanse na przyspieszenie dynamiki szczepień (zwłaszcza w strefie euro).