Spekulanci znowu grają surowcami

Maciej Zbiejcik
16-06-2009, 00:00

Rynek surowców znów jest rozgrzany do czerwoności. To musi skończyć się korektą cen, choć niekoniecznie już teraz.

W tym roku na ropie i innych strategicznych towarach można było zarobić więcej niż na giełdzie.

Rynek surowców znów jest rozgrzany do czerwoności. To musi skończyć się korektą cen, choć niekoniecznie już teraz.

Ostatnie tygodnie przepełnione są informacjami o mocno drożejących surowcach strategicznych. Wyceny ropy i miedzi bardzo szybko wróciły do wartości z października ubiegłego roku. Cena baryłki ropy przekracza 71 dolarów, a tona miedzi kosztuje 5100 dolarów. Pół roku temu, gdy cena miedzi była w dołku, za tonę płacono 2870 USD. Ropa swoje dno osiągnęła w lutym, gdy płacono za nią 34 USD.

Kupują przyszłość

Trudno doszukać się racjonalnych podstaw do tak szybkich wzrostów cen surowców, poza odreagowaniem.

— Wzrosty na rynku surowcowym oparte są na przewidywaniu poprawy sytuacji w gospodarce. Wsparciem dla notowań towarów są także wzrosty na rynku akcji. Dodatkowym czynnikiem wspierającym jest ruch na rynku EUR/USD. Ceny surowców są przecież notowane w dolarach — wylicza Przemysław Kwiecień, główny analityk XTB.

Gra na rynku towarowym stała się nawet bardziej opłacalna niż na rynku akcji. Licząc od lutowych dołków (17 lutego), indeksy WIG oraz WIG20 zyskały nieco ponad 50 proc. W tym samym czasie kurs ropy podskoczył o 75 proc., a miedzi o 60 proc.

Wakacyjna korekta

Tak silne wzrosty w krótkim czasie mogą budzić pewien niepokój. Część analityków mówi, że na rynku surowcowym tworzy się kolejna bańką spekulacyjna. Trudno się z nimi nie zgodzić, obserwując szybki wzrost cen towarów przy jednoczesnym wzroście zapasów i spadku popytu. Inwestorzy mają te-go świadomość, bo każdy nerwowy ruch na rynkach finansowych zostaje szyb- ko odnotowany przez gieł- dy towarowe. Tak też było wczoraj.

— Wczorajsze spadki cen ropy oraz miedzi są pochodną obserwowanej przeceny na rynku akcji oraz cofnięcia się kursu EUR/USD — mówi Przemysław Kwiecień.

— Rynek surowcowy wydaje się przegrzany i spodziewam się korekty. Sygnałem do takiego ruchu może być umacniający się dolar. Spadki cen surowców i słaby złoty mogą być sygnałem do mocniejszej przeceny na naszej giełdzie, która może potrwać do września — ocenia Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Bardziej optymistyczny wariant pogorszenia się sytuacji na giełdach towarowych zakłada wyhamowanie wzrostów.

— Obserwowane wzrosty na rynku surowcowym są wynikiem oczekiwania na poprawę w gospodarce i obaw przed wzrostem inflacji. Jednak dynamika wzrostów powinna wyhamować. Dalsza silna zwyżka może negatywnie odbić się na gospodarce i realnym popycie — ocenia Marcin Palenik, analityk Millennium DM.

Banki w blokach

Korekta jest nieunikniona, ale wcale nie musi być długa.

— Choć wzrosty notowań surowców wyglądają imponująco, to należy spodziewać się kontynuacji tego trendu. Wzrost aktywności graczy niezwiązanych z rzeczywistym obrotem towarowym sugeruje, że ich ceny mogą odbiegać od wartości fundamentalnych — ocenia Przemysław Kwiecień.

Zdaniem analityka XTB, dla kursu ropy kluczowa będzie bariera 80 dolarów za baryłkę, która może uaktywnić większą podaż. W przypadku miedzi ważniejszy opór powinien pojawić się przy 6000 dolarów.

Wzrostowym sygnałem dla rynku były ostatnio ruchy największych graczy. JP Morgan wyczarterował na 9 miesięcy nowy supertankowiec do składowania oleju opałowego. Bank chce zarobić na przechowywaniu paliw, oczekując na wzrost ich cen. Goldman Sachs, inny światowy potentat, przewiduje, że na rynek powróci popyt na surowiec, a zapasy zmniejszą się. Goldman Sachs spodziewa się na koniec roku ceny 85 dolarów za baryłkę.

Akcje korzystają

Warto obserwować to, co dzieje się na rynku surowcowym, bo to on pośrednio kreuje liderów na naszym rynku akcji. Tak jest chociażby w przypadku KGHM, który jest w tym roku absolutnym liderem wśród blue chipów. Bardzo mocno trzymają się także notowania innego potentata surowcowego — Lotosu.

— W przypadku notowań KGHM korelacja z kursem miedzi jest bardzo silna. Dlatego, jeśli cena tego metalu będzie rosła, to kurs miedziowego koncernu także. W przypadku Orlenu i Lotosu jest trochę inaczej. Tu rosnąca cena ropy wpływa przede wszystkim w sposób sztuczny na wyniki. Chodzi o przeszacowanie zapasów. Obecne marże przerobowe są słabe, więc dalszy wzrost notowań Orlenu i Lotosu pod zwyżkę cen ropy jest mało uzasadniony — uważa Marcin Palenik.

Wzrost cen miedzi wywołał hossę na rynku akcji KGHM. To w tym roku najlepsza spółka w WIG20. Kurs wzrósł od stycznia już ponad 180 proc. W tym czasie notowania miedzi wzrosły o blisko 60 proc. Wsparciem dla notowań KGHM były także bardzo dobre wyniki koncernu w pierwszym kwartale. Był to jeden z niewielu blue chipów, którego wyniki okazały się lepsze od oczekiwań rynku.

Od lutowych dołków kurs paliwowego potentata wzrósł ponad 60 proc. Jeszcze szybciej w tym czasie rosły notowania ropy (75 proc.). Gorszy wynik PKN Orlen mógł być skutkiem słabych wyników, jakie wykazała spółka po I kwartale. Choć strata netto w tym okresie wyniosła aż 1,09 mld zł, była jednak zgodna z prognozami analityków. Problemem dla notowań spółki mogą być niskie marże przerobowe.

Lotos sam wydobywa ropę. Spółka powinna więc w większym stopniu niż Orlen korzystać ze wzrostu cen tego surowca na światowych giełdach . Od listopadowych dołków kurs gdańskiej rafinerii wzrósł o ponad 140 proc. Wzrostowi kursu nie przeszkodziły nawet słabe wyniki w pierwszym kwartale.

komentarz

Piotr Kuczyński

Wzrosty na rynku ropy na pewno nie mają podstaw fundamentalnych. Zapasy ropy są najwyższe od 16 lat, popyt spadł najniżej od 28 lat, tymczasem cena ropy wzrosła o 80 proc. Mechanizm tego zjawiska wydaje się prosty. Fundusze ciągną kontrakty, reszta się dopasowuje, a nikt nie robi nic, by temu zapobiec.

Ważny test prawdy będzie na jesieni. Wówczas poznamy dane makro, które odpowiedzą nam, czy już pod koniec roku zobaczymy ożywienie. Słabe dane mogą załamać rynek surowcowy. Jednak w najbliższych tygodniach trend wzrostowy na rynku surowców powinien być kontynuowany. Barometrem wzrostów nadal powinna być ropa. Kursowi będzie sprzyjać najpierw sezon wakacyjny w USA, a później okres huraganów. Dlatego uważam, że do jesieni ropa może raczej kosztować 80 niż 60 dolarów. Drożejące surowce będą ciągnęły rynek akcji. Kontynuacja wzrostu cen surowców i akcji będzie wymagała jeszcze jednego bardzo ważnego ruchu. Trzeba będzie zastopować wzrost rentowności obligacji USA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Spekulanci znowu grają surowcami