Posłowie Prawa i Sprawiedliwości są sterowani! Codziennie dostają maile, dzięki którym wiedzą, co mówić w telewizji — i nie tylko. A że mówią to, co myślą, to dzięki poczcie elektronicznej wiedzą, co myśleć. Nie ma się co oburzać, podobnie sterowani są też inni posłowie. „Tusk nie dojrzał do rządzenia” — recytuje poseł PiS. W odpowiedzi kliknięcie myszką i posłowie Platformy dostają komunikat „Kaczyński nie pogodził się z porażką”.
I to sedno problemu: kto ma myszkę (komputerową), ten ma władzę. Dzięki dostępowi do internetu może zrywać i zawierać koalicje. Obalać rządy, tworzyć nowe. Wystarczy parę maili do posłów i kryzys rządowy gotowy, a w mediach kipi od politycznych awantur. Gdy maile stają się łagodniejsze, następuje polityczna odwilż.
Odkrycie tych manipulacji jest trudne, bo politycy, choć maile potrafią odbierać, to w informatyce nie są biegli. Poza jednym… Znawcą internetu i nowych technologii jest Waldemar Pawlak. Oto największy beneficjent kłótni między PiS i PO: gdyby bowiem powstał PO-PiS, nie miałby szans na udział w rządach. Czyż trzeba więcej dowodów?...
