Spojrzenie przez różowe okulary

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2017-01-01 22:00

500+, rosnące pensje, małe bezrobocie — optymizm firm nie jest li tylko urzędowy. Zgasić go może tylko pogorszenie nastrojów społecznych.

Sprzedaż w turystyce rośnie jak szalona. W listopadzie skumulowana dynamika wzrostu liczby wycieczek lotniczych przekroczyła 30 proc., wynika z danych systemu sprzedaży MerlinX. To efekt 500+, wyższych pensji, niskiego bezrobocia. Dlatego touroperatorzy z optymizmem patrzą w przyszłość.

Urodzeni optymiści

— Wszelkie analizy pokazują, że branża turystyczna powinna być przygotowana na zwyżki w stosunku do dwóch ostatnich sezonów, kiedy praktycznie zachowane zostało status quo — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki. Po rekordowym lecie w 2014 r., gdy turystyka wyjazdowa urosła o 29,6 proc., nastąpił czas kilkuprocentowych zwyżek i spadków. Teraz pomóc może stabilna sytuacja branży.

— Nie ma spektakularnych bankructw, branża cieszy się zaufaniem klientów, którzy coraz częściej powierzają nam organizację wakacji, bo wiedzą, że warto. Turyści wyciągnęli także wnioski z wakacji spędzonych w Polsce. Kapryśna pogoda, zaskakująco wysokie ceny świadczeń hotelowych i usług na miejscu. Po zagranicznych doświadczeniach turyści mają wysokie wymagania, nie tylko co do standardu pokoju, ale także spędzania czasu „po plaży”. Klienci przyzwyczaili się do aquaparków, basenów, animacji, ciekawego programu wycieczek lokalnych. Tego jeszcze w Polsce brakuje. Preferencje Polaków widać po trzech pierwszych miesiącach przedsprzedaży sezonu Lato 2017: odnotowaliśmy prawie dwukrotny wzrost rezerwacji w porównaniu z rokiem ubiegłym — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, największego w Polsce touroperatora.

W podobnym tonie wypowiada się Remigiusz Talarek, wiceprezes giełdowego Rainbow Tours, drugiego touroperatora w Polsce.

— Jestem optymistą i uważam, że nadchodzący rok będzie co najmniej tak dobry jak 2016 r., gdy przychody z działalności turystycznej zwiększyliśmy o 13 proc. W listopadzie zanotowaliśmy 28-procentowy wzrost sprzedaży wyjazdów zimowych i za cały sezon zimowy spodziewamy się zaś wzrostu o 20 proc. Trudno prorokować, co z latem, ale przedsprzedaż jest wyjątkowo dobra — mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes Rainbow Tours.

Zmrożeni zimą

Aż takim optymistą nie jest Marek Andryszak, od stycznia 2017 r. dyrektor operacyjny TUI Deutschland, który nadzoruje też m.in. tui.pl. Ma inne niż kolega z Rainbow Tours zdanie o sezonie zimowym.

— Ta zima da się dużym touroperatorom mocno we znaki. Zwiększyli znacząco ofertę w egzotycznych krajach, ale popyt nie urósł równie mocno. Ceny wycieczek idą w dół, a jednocześnie dolar podrożał z 3,8 zł do 4,2 zł, rośnie też cena paliwa lotniczego — mówi Marek Andryszak. Zima nie będzie sukcesem, a co z latem? — Lato może skompensować słabą zimę. W całym 2017 r. rynek może urosnąć o 2-5 proc., ale nie więcej. Jednak ci, którzy nie podpisali wcześniej kontraktów, nie będą mogli zwiększyć oferty. W Hiszpanii i Grecji będzie bardzo mała dostępność łóżek, a walczą tu wszyscy europejscy touroperatorzy. Dlatego najbardziejucierpią najmniejsze biura podróży — przewiduje Marek Andryszak.

Turystyczne oferty kurczą się, bo Turcja nie funkcjonuje, a choć Egipt zaczął powoli odbijać, to jednak kilkadziesiąt tysięcy miejsc rocznie nie wystarczy. — Ceny w Grecji i na Wyspach Kanaryjskich już w poprzednim sezonie poszły w górę, hotele były pełne, klienci nie wrócili tak zadowoleni jak dawniej — dodaje Marek Andryszak.

Nowa niewiadoma

Powody do niepokoju w branży budzą: zamachy terrorystyczne, niepewna sytuacja polityczna w Polsce, regulacje podatkowe i koszty walut. Turyści przyzwyczaili się co prawda do ataków terrorystycznych i o ile dochodzi do nich z dala od miejscowości wakacyjnych, nie wpływają znacząco na branżę, ale pojawiają się nowe niebezpieczeństwa.

— Nie mamy dużego doświadczeniazwiązanego z tym, co się dzieje, gdy do ataków dochodzi w kraju klientów. W Niemczech zamach w Berlinie wydarzył się tuż przed świętami i popsuł nastroje — przyznaje Marek Andryszak.